sobota, 4 kwietnia 2020

Szamanka na szpilkach radzi jak dobrze zacząć dzień

Szamanka na szpilkach
na lubimyczytac.pl
Książkę Anny Hunt "Szamanka na szpilkach" przeczytałam kilka miesięcy temu. Czytało się dobrze, ale bez rewelacji. Po lekturze weszłam na internetową stronę pisarki, gdzie dowiedziałam się, że  książka ta to właściwie pamiętnik Anny Hunt (absolwentki Cambridge i znanej dziennikarki jednej z najlepiej sprzedających się gazet w Wielkiej Brytanii), przedstawiający jej podróż do dziewiczej peruwiańskiej dżungli, gdzie spędziła wiele miesięcy, wypijając jeden z najsilniejszych, znanych człowiekowi halucynogenów, a w końcu zostając praktykantką charyzmatycznego peruwiańskiego szamana. 

Dziś Anna Hunt jest londyńską szamanką pracującą z międzynarodowym wachlarzem klientów prywatnych i korporacyjnych. Dowodzi to, że we współczesnym świecie bez barier, w zasadzie wszystko jest możliwe, możemy też obserwować jak bardzo sprzyja to przenikaniu się kultur. I tak duchowość odległych o tysiące kilometrów kultur ludzkich nagle staje przed nami otworem i możemy czerpać z niej to, co dla nas najlepsze.


Troszeczkę teorii, czyli Anna Hunt o despacho.

Jednym z najważniejszych i najbardziej malowniczych rytuałów Qeros, jest despacho, ofiara dla Pachamama, Matki Ziemi. Tradycyjnie szaman przygotowuje despacho przed każdym ważnym wydarzeniem w życiu członków społeczności, do której należy. Może to nastąpić przed sadzeniem nowych roślin, przed podróżą lub w przypadku choroby czy złego samopoczucia. Podobnie jak wszystkie społeczeństwa rolnicze, Qeros są ściśle związani z Ziemią, którą uważają za namacalną osobowość, zarówno obrońcę, jak i niszczyciela. Podczas despacho szaman apeluje do Ziemi o szczęście i ochronę.

Despacho, autor Anna Hunt
Jak widać na zdjęciu, despacho składa się z wielu przedmiotów - od nasion, kwiatów, konfetti, waty, po liście koki. Każdy z nich jest starannie wybierany ze względu na określone właściwości i skojarzenia. Na przykład nasiona mówią o wzroście i stanowią część apelu szamana do Pachamamy, aby pomóc jego klientowi rozwijać się zawodowo lub osobiście, w zależności od intencji. W
 nowoczesnych despachos umieszcza się czekoladowe złote monety, które reprezentują finanse, a te jak wiadomo, są kluczowe dla wszystkich, nawet duchowych szamanów.  

Szamani są sprytni, zdają sobie sprawę, że nie wystarczy tylko prosić Ziemię, a nawet kogokolwiek, o to czy tamto, a następnie czekać na materializację prośby. Zamiast tego, jak w przypadku każdego dobrego biznesplanu, musimy się odwzajemnić - zaproponować usługę, którą w zamian zaoferujemy. Tak więc despacho to rodzaj wyrafinowanych negocjacji między Ziemią a szamanem.

Praktyka, czyli jak przełożyć znaczenie despacho na naszą codzienność.

Rozpracowując rytuał despacho, możemy stwierdzić, że to tak naprawdę nic innego niż skoncentrowane myślenie - opróżniamy umysł z hałasu, aby skoncentrować się na konkretnych zamiarach, które zamierzamy osiągnąć. Nikt nie rozpoczyna nowego przedsięwzięcia, ani nawet nie umawia się na randkę, nie zaczynając od wygenerowania pozytywnych wibracji danego wydarzenia, nawet jeśli ogranicza się to tylko do odczuwania nadziei, że wszystko pójdzie dobrze.

Anna Hunt pisze, że za każdym razem, gdy jasno wyrażała się o swoich zamiarach, a don
Queros, zdjęcie wykonane przez WKF2009
Jose (szaman z Qeros, z którym pracuje) przygotował dla niej despacho, przynosiło to dobre rezultaty. Według autorki, działa tu zasada fizyki kwantowej - powiązanie między obserwatorem a obserwowanym. Innymi słowy, 
energia podąża za uwagą, dzieje się to, w co wierzymy, to na czym się koncentrujemy i to, czemu poświęcamy najwięcej uwagi. „Tylko uwierz” wielokrotnie na kartach Ewangelii powtarza Chrystus. „To o czym myślimy, staje się naszą rzeczywistością”, naucza Budda. Wszystka co spotyka nas w życiu wynika z naszej podświadomości, z tego w co wierzymy lub czego się obawiamy. Świat wewnętrzny stwarza świat zewnętrzny. 

W naszym pracowitym życiu nie mamy czasu, aby robić to, co Qeros, ale w sumie nie jest to konieczne do uzyskania dobrych rezultatów. Wystarczy samo wyraźne pojęcie o tym, czego chcemy od dnia - czego chcemy od spotkania w sprawie pracy czy od randki z facetem. Uważam, że wyobrażenie sobie realizacji swoich celów, samo w sobie budzi przekonanie, że jest to możliwe i przynosi znacznie lepsze wyniki niż wtedy, gdy śpieszymy się od samego rana, pędząc przez dzień od spotkania do spotkania bez naprawdę jasnego planu.

Aby więc być bardziej produktywnymi i, co najważniejsze, osiągać to, czego chcemy, poświęćmy pięć minut każdego rana, nawet podczas dojazdów do pracy, aby skoncentrować swój umysł na priorytetach dnia. Wizualizujmy, w jaki sposób chcemy je realizować. Nasz umysł jest niezwykle potężny, a wykorzystanie tej mocy jest jednym z największych darów, jakie możemy sobie podarować. Nikt inny za nas tego nie zrobi.

źródła:
https://www.annahunt.com/how-can-i-fit-more-into-my-day/

https://akademiaducha.pl/uwierz-potega-podswiadomosci/