środa, 29 marca 2017

Codzienna magia świec

Lubię siedzieć w blasku palącej się świecy, a szczególnie - świecy z pszczelego wosku, której zapach jest dla mnie po prostu kojący (dodatkowo, świece woskowe nie kopcą i ujemnie jonizują powietrze!). Nastrojowe światło i obserwacja płomienia działa na mnie wyciszająco, przywraca równowagę po zabieganym dniu. 

Nastrojowe światło świec sprawia, że jest magicznie, i tak też twierdzą osoby zupełnie z magią niezwiązane, ale właśnie często dzieje się magia, kiedy jesteśmy zupełnie tego faktu nieświadomi. Podpowiem Wam, jak ją dostrzec w codziennej, dla większości zwykłej czynności, jaką jest palenie świec, wymienię również najważniejsze zasady magii świec, które możemy praktykować każdego dnia, niejako "przy okazji".

Płonące świece są też oczywiście częścią większych, złożonych i czasochłonnych rytuałów, jednak która z nas ma na co dzień warunki, by je praktykować? Przeważnie mamy mało czasu tylko na swoje potrzeby, a zresztą - zwykle ktoś nam towarzyszy, w każdej chwili możemy zostać o coś poproszone, dzieci zawsze mogą nas potrzebować. Takie jest życie, ale to nie oznacza, że musi być ono pozbawione magii.

Z jakichś powodów świece towarzyszą nam w najważniejszych okolicznościach naszego życia, takich jak kościelne sakramenty czy rocznice urodzin. Natomiast w domu palimy je, żeby stworzyć przyjemną atmosferę, żeby się zrelaksować, żeby było nastrojowo itd., a więc... mamy intencję, a właśnie intencja jest istotnym składnikiem każdej magii. Oczywiście, większość z nas faktu istnienia intencji aż tak bardzo sobie nie uświadamia, a więc następnym razem, kiedy będziemy zapalać świece, warto mocniej skupić się na tym, co chcemy osiągnąć, zamiast działać nawykowo (rach-ciach wytarta zapałka, świeca zapalona i po krzyku).

WYBRANE ZASADY MAGII ŚWIEC:

1. Dzisiaj mamy do wyboru świece w różnym kolorze i kształcie, co dla wtajemniczonych ma znaczenie, ponieważ do konkretnych rytuałów używa świec o dobranych wg klucza właściwościach. Każdy z nas może sobie łatwo wyszukać w internecie informację o znaczeniu kolorów czy kształtów i kupić np. czerwoną świecę, kiedy zechce przyciągnąć do swego życia więcej miłości, ale nie dajmy się zwariować - magia istnieje od wieków, a kolorowe świece od niej zdecydowanie młodsze. Kolor wspomaga, ale to płomień - symbol żywiołu ognia - jest mistrzem pierwszego planu. Jeśli chcemy kupić kolorową świecę, a nie mamy dostępu do informacji o znaczeniu koloru, wystarczy zaufać swojej intuicji i wybrać to, co nam podpowiada.

2. Do rytuałów, nawet tych najprostszych, zawsze przystępujemy odpowiednio przygotowani. Przede wszystkim, należy się wyciszyć, pozbyć negatywnych emocji, odpocząć. Można wziąć prysznic czy tylko symbolicznie się oczyścić. Przeszkodą w wykonywaniu rytuałów jest również choroba czy słabe samopoczucie. Oczywiście, nie mam tu na myśli zwykłego zapalenia świecy dla przyjemności, nie sadzę, by cokolwiek mogło tutaj zaszkodzić.

3. Świecę przeznaczoną do rytuału należy oczyścić. Są różne metody oczyszczania, ale o tym innym razem, my swoją świecę możemy tymczasem oczyścić pod bieżącą wodą i osuszyć. Świecę możemy też namaścić wybranym olejkiem i wygrawerować na niej intencję w najprostszej formie. Intencja powinna być sformułowana w czasie teraźniejszym.

4. Kiedy świeca zgaśnie, w magicznych kręgach twierdzi się, że nie jest to dobry czas na dany rytuał. Z przeprowadzeniem następnego należy odczekać 28 dni.

5. Intencja, z jaką zapalamy świecę, powinna być precyzyjna, konkretna. Dla naszego dobra - ponieważ istnieje ryzyko, że możemy otrzymać coś na kształt naszych myśli, lecz jednak nie to, o co nam chodziło. Intencja nie może naruszać wolnej woli drugiej osoby! 

6. Do rytuału używamy nowych świec: 1 rytuał = 1 świeca, która powinna dopalić się do końca, a jej pozostałości - wg magicznych zaleceń - najlepiej powierzyć żywiołom, czyli np. zakopać w ziemi. Jedną świecę możemy używać kilka razy, jeśli dotyczy tej samej sprawy, np. ktoś pisze przy świecy afirmacje, codziennie taka samą, przez kilka tygodni, albo zapala świecę codziennie wieczorem w tej samej intencji.

7. Wg magicznych zasad, zapałki to nie najlepszy pomysł na zapalanie świecy, ma to związek z siarką, która jest symbolem ciemnych mocy. Spotkałam się z opisem zapalania świec podczas rytuału za pomocą tzw. świecy pomocniczej. Generalnie zaleca się zapalniczki. Poprawnie gasimy świece za pomocą kapturka do gaszenia świec lub zwykłego kieliszka, zdumchniecie płomienia mogłoby rozwiać "zgromadzone szczęście", nie dusimy też ognia palcami.

8. Dla przypomnienia: księżyc rosnący - rytuały przyciągające, po pełni - oczyszczające, które, dla silniejszego działania, wykonujemy po zachodzie słońca.

To już wszystkie najważniejsze zasady, z których można wziąć coś dla siebie. Na zakończenie przedstawię Wam świecę czerwoną i - dla kontrastu - czarną. Uwaga - jeśli wybieramy świece farbowane, to najlepiej, żeby były one farbowane na 100 procent, a nie tylko po wierzchu.

ŚWIECE CZERWONE:

  • przyciągają miłość
  • dodają siły i wigoru
  • chronią przed złą energią
  • pomagają odzyskać chęć do życia
  • wzmacniają strefę seksu i namiętności
  • dobrze robią na niskie ciśnienie, przy kłopotach z wątrobą i depresją
Zaleca się zapalanie ich, gdy jesteśmy zmęczeni, brakuje nam energii, odwagi albo kreatywności. Wzmacniają każdy rytuał! Nie palimy czerwonych świec, kiedy mamy wysokie ciśnienie, gorączkę, przy nadpobudliwości i nerwowości - wzmacniają te stany.


ŚWIECE CZARNE

Tych świec wiele osób boi się dotykać, oczywiście poprzez skojarzenie z siłami nieczystym, ale one również mogą być bezpiecznie i skutecznie wykorzystywane w rytuałach. Pomagają odciąć nas od zła, przeszkadzających ludzi, zakończyć pewne etapy w życiu. Pomagają wyjść z poczucia winy i żalu, skutecznie odcinają od nałogów. PALĄC JE POWINNIŚMY MIEĆ KRYSZTAŁOWO CZYSTE INTENCJE I WIEDZIEĆ CZEGO NAPRAWDĘ CHCEMY. Nie należy palić ich zbyt często.


Sama korzystałam z magii czarnej świecy i uzyskałam dużą poprawę jakości życia. Potwierdzam - znakomicie odcina od niepotrzebnych już spraw, od tzw. "trupów w szafie".

Do tematu magii świec mam zamiar wrócić jeszcze raz - jesienią, kiedy dni staną się krótsze i znów nastanie czas nastrojowych, długich wieczorów. Wtedy dokończę to, czego nie dopowiedziałam dzisiaj.

niedziela, 19 marca 2017

Jesteśmy częścią natury - antybiotyk pradziadka

Mamy XXI wiek - cywilizacja wkroczyła do każdej miejscowości, do każdego domu w naszym kraju. Oczywiście są wyjątki, są też ludzie, którzy nie dają się zwariować, jednak dzień wielu z nas wygląda podobnie: rano pobudka, szybki prysznic i szykowanie się do pracy, później zwykle 8-godzinna praca. Po pracy szybkie zakupy w markecie, szybka obiado-kolacja, ogarnięcie spraw domowych, telewizor czy  komputer, może chwila z książką i sen.

Jeśli ktoś uprawia jakąś aktywność fizyczną, to zwykle w siłowni czy w domu, ćwicząc przy włączonym filmiku na YT. Mamy mnóstwo urządzeń, które powinny ułatwiać nam życie, dzięki którym powinniśmy mieć więcej wolnego czasu, ale czy rzeczywiście tak się dzieje? Można zaryzykować powiedzenie, że im więcej cywilizacji w naszym życiu, tym mniej mamy czasu na wypoczynek, a natura zaczyna nas nudzić, a nawet przerażać (bo cicho, nic się nie dzieje, nie ma zasięgu i w ogóle nudy, komary i inne robactwo).

Zabiegani, zmęczeni i coraz bardziej uzależnieni od dóbr materialnych tracimy równowagę, którą mieliśmy w sobie od urodzenia, a która jest stale obecna w naturze: pory roku zmieniają się, noc przeplata się z dniem, dyktując rytm dla wszystkiego co żyje, jedno się rodzi, drugie umiera...

Myślę, że jedną z cech wspólnych wszystkich osób poszukujących "czegoś więcej", jest przekonanie, że jesteśmy częścią natury. Takie osoby podświadomie czują, że oddalając się od natury, tracą równowagę, dlatego uwielbiają wpatrywać się w ogień czy w niebo, przebywać wśród drzew (czy nawet przytulać się do nich), słuchać śpiewu ptaków i chodzić boso. Dbają jak mogą o środowisko naturalne naturalne, dobrze jedzą i dbają o to, by żyć zgodnie z naturalnym rytmem dobowym i rocznym.

Osoby zajmujące się magią zawsze mocno związane są z naturą, mają z nią ścisły kontakt, wszak magia opiera się na wykorzystaniu mocy czterech żywiołów: wody, ognia, powietrza i ziemi. Żeby skutecznie "czarować" należy współpracować z tymi żywiołami. Ponadto, takie osoby, zarówno w praktyce magicznej (i nie tylko), używają ziół, naturalnych kamieni, świec z wosku pszczelego oraz najchętniej otaczają się przedmiotami wykonanymi z naturalnych surowców, a chemii zwykle unikają, jeśli tylko mają taką okazję. Można powiedzieć, że charakteryzują się proekologiczną postawą na co dzień. A-ha, i kochają zwierzęta, przy czym często deklarują, że nie jedzą mięsa (co udało mi się zaobserwować w iluś-tam przypadkach).

Tutaj przypomina mi się  żartobliwy tekst, który przeczytałam na blogu "Po zmierzchu przed świtem", noszący tytuł "Jak poznać, że twoja partnerka jest czarownicą ;P":
"
  • ubiera się na czarno bądź dziwacznie (odbiegając przy tym od normy);
  • mamrocze pod nosem przygotowując posiłki, robiąc różne dziwne wygibasy i gesty ręką;
  • na spacerze zbiera patyczki, liście, kamienie;
  • nosi brzęczące bransoletki z tajemniczymi symbolami;
  • ma kota, albo nawet dwa, na spacerze zwierzęta podchodzą do niej, ptaki towarzyszą w drodze;
  • w łazience ma pełno tajemniczych słoiczków, maści, olejków, mydełek, świec w różnych kolorach;
  • w czasie burzy nie chowa się pod kocem, wręcz przeciwnie, jak zahipnotyzowana patrzy na zjawisko;
  • jak ją dotykasz przechodzi cię prąd;
  • wszędzie robią jej się węzły (symbol czarownic), na kablu od odkurzacza, ładowarkach, sznurówkach;
  • zamyka się w swoim pokoju / kąciku robiąc tajemnicze rzeczy;
  • ogólnie jest tajemnicza, uśmiecha się jak kot... czasem jest milusia ale też potrafi pokazać pazurki;
  • zawsze wie jaka jest faza księżyca;
  • biega po domu z kadzidełkiem, okadzając wszystkie kąty."
I jak to wygląda u Was?... ;-)

...Wracamy do tematu, a właściwie - kończymy go:
Z oddaleniem od natury zwykle wiążą się nasze kłopoty zdrowotne i nadmierna nerwowość czy depresje, przy czym nie serwuję tu wyroków, co do podstaw chorób u poszczególnych osób, (te mogą być bardzo złożone), a po prostu twierdzę, że osoby mające częsty kontakt z naturą zwykle są w lepszym stanie psychicznym i fizycznym, a także mają lepszą odporność niż zaprzęgnięci w cywilizacyjny kierat ich rówieśnicy.

Słabsza odporność daje w kość szczególnie w okresach przejściowych: przed nadejściem wiosny i podczas pierwszych chłodów jesiennych. W tym czasie warto wspomagać się naturalnymi specyfikami, takimi jak antybiotyk pradziadka. Jeśli będziemy tę miksturę regularnie łykać, nasza odporność wzrośnie, a jeśli już zachorowaliśmy, to po prostu należy zwiększyć jej dawki. A oto przepis - jeden z wielu, ale chyba o najbogatszym składzie - właśnie taką miksturę zrobiłam sobie przed nadejściem tegorocznej wiosny i grzecznie łykam. Na razie jestem z efektów jej działania zadowolona.

ANTYBIOTYK PRADZIADKA:

  • 25 ząbków jędrnego czosnku;
  • 0,5 szklanki świeżo wyciśniętego soku z imbiru;
  • 0,5 szklanki soku z cytryny;
  • szklanka miodu;
  • szklanka ekologicznego octu jabłkowego.
Korzeń imbiru obierz, pokrój na kawałki i wrzuć do sokowirówki. Czosnek obierz, ząbki przekrój na pół. Włóż do blendera: sok z imbiru i cytryny, czosnek, ocet jabłkowy, miód oraz szczyptę pieprzu cayenne. Zblenduj na gładką masę. Przelej do ciemnego słoika i włóż do lodówki na 5 dni. 
Jeśli przeszkadza ci zbyt gęsta konsystencja, możesz odcisnąć miksturę przez gęstą gazę.
Antybiotyk pradziadka nie jest wskazany dla kobiet w ciąży - rozkurcza mięśnie macicy!

JAK ZAŻYWAĆ:
  • by wzmocnić odporność i dodać sobie sił witalnych, wystarczą 2 łyżeczki rozpuszczone w wodzie, wypite rano na czczo;
  • gdy już dopadnie cię infekcja, pij 3 - 4 razy dziennie po łyżeczce rozpuszczonej w szklance wody, pierwszy raz również na czczo;
  • na sercowe dolegliwości lepiej zaczynać od mniejszych dawek, np. 2 razy dziennie po pół łyżeczki, następnego dnia 3 razy, a kolejnego - 4 razy.
Przepis pochodzi z Gwiazdy mówią, a oto moje uwagi:
- nie wiem jakie macie sokowirówki, ale w mojej trudno jest zrobić sok z imbiru, lepsza byłaby wyciskarka, stąd kawałek imbiru po prostu zblendowałam z resztą składników;
- moja mama ma przepis na bardzo podobną miksturę, złożoną z miodu, soku z cytryny i czosnku, wg jej przepisu mikstura ma "dojrzewać" przez 10 dni, w tym czasie należy ją codziennie mieszać, pomyślałam, że to mieszanie to dobry pomysł...;
- może jednak i 10 dni to również dobry pomysł, gdyż zauważyłam, że po takim okresie składniki zaczynają opadać na dno;
- zrobiłam miksturę w jasnym słoju, ponieważ i tak przechowuję ją w lodówce, gdzie przecież zwykle jest ciemno, natomiast w przepisie brak jest zalecenia, co do przechowywania, mama trzyma swoją w szafce kuchennej i twierdzi, że nigdy się jeszcze nie zepsuła z tego powodu.

Oczywiście, takie metody leczenia są szczególnie odpowiednie dla osób magicznych! ;-)

piątek, 10 marca 2017

W co wierzysz - tak masz, talent magiczny i czar lustra

Niektórzy z nas po prostu wiedzą, czują, że do życia potrzeba im czegoś więcej niż "mędrca szkiełko i oko", inni z kolei śmieją się z tego. I jedni i drudzy żyją w swoich światach, gdzie wszystko jest im dane według ich wiary, bo to, w co wierzymy pojawia się w naszym życiu.

Wszyscy, którzy zaglądają na takie blogi, jak chociażby ten, są tymi "wiedzącymi" czy może tylko przeczuwającymi, że jest coś więcej niż bezmyślna konsumpcja i ściganie się - kto pierwszy, kto więcej. Szukają odpowiedzi, o co z tą magią chodzi, czy każdy może to robić?

Otóż twierdzi się, że tak - każdy człowiek ma ten dar, lecz nie każdy z niego korzysta w równym stopniu, a niektórzy nie korzystają wcale. Kiedyś przeczytałam, że coś, co potrafi jeden z nas, reszta też powinna potrafić, jednak indywidualne ograniczenia, wpajane od dzieciństwa przekonania sprawiają, że istnieją dla nas rzeczy niewykonalne.

Uważam, że co prawda tworzymy swój świat za pomocą myśli, lecz istotny jest też talent, który w sobie nosimy, bo przecież każdy z nas nosi w sobie jakiś talent. Z obserwacji wynika, że istnieje również talent magiczny. Istotne jest też to, co my ze swoim talentem uczynimy. I tak dla porównania: są dwie osoby, które lubią i potrafią śpiewać, ale tylko jedna z nich stanie się gwiazdą estrady, druga przez całe życie będzie śpiewała podczas zmywania naczyń albo pod prysznicem. Tak samo z magią: jedna osoba osiągnie bardzo dużo, np. otworzy własna praktykę: będzie wykonywała rytuały na zlecenie, stawiała klientom Tarota, poprzez socjal media zaistnieje w przestrzeni publicznej, a drugiej wystarczy, że od czasu do czasu okadzi sobie mieszkanie białą szałwią i postawi Tarota w zaciszu własnej sypialni. 

I pewnie większość z nas jest wróżką jedynie w swoich czterech ścianach, jednak możemy codziennie uczyć się czegoś nowego i rozwijać swój magiczny talent. Warto czytać różne książki o magii i blogi wróżek, oglądać filmy na YT, ale nie warto wszystkiego bezmyślnie kopiować - należy raczej intuicyjnie wybrać to, co dla nas dobre, z czym się zgadzamy i z czym czujemy się dobrze i swobodnie. Warto też zarezerwować sobie czas na praktykę, bo dopiero ta dodaje nam pewności siebie.

Magia to nie spektakularne czary-mary, jakie oglądamy w filmach. W rzeczywistości magia to właśnie lata praktyki, obserwacja jak "pracuje" energia, zaglądanie w siebie, poszerzanie percepcji, praca nad rozwojem i kontakt z naturą.

"Fizycy ujawniają, że pod oczywistą fizyczną strukturą nie ma niczego oprócz energii, i że sami jesteśmy istotami z niej zbudowanymi. To znaczy, że oddziałujemy wzajemnie ze wszystkim dookoła. Dla naszej percepcji wszystko wygląda na fizyczne i stałe, jednak w rzeczywistości są to tylko oddziałujące ze sobą energie i siły. Oddziałując wzajemnie ze swoim środowiskiem, jednocześnie wchłaniasz i wysyłasz energię. Prawdopodobnie bliższe są ci określenia "dobra atmosfera" i "zła atmosfera". Są to fale energii, którymi wszyscy wibrujemy. Energia w twoim ciele odzwierciedla energię znajdującą się wokół ciebie, ponieważ atomy w twoim ciele nie tylko wydzielają energię ale również ją pochłaniają. Jeśli jesteś wyczulony na różnice między dobrymi i złymi wibracjami, zawsze udajesz się do miejsc, które zwiększają twoje szanse na przetrwanie, wzrost miłości itd., trzymasz się z daleka od sytuacji i miejsc, które mogłyby cię wykorzystać lub osłabić. Kiedy nie zwracamy uwagi na wibrację naszej energii, wtedy tracimy najważniejsze informacje z naszego środowiska." - Bruce Lipton (dla jednych guru, dla innych pseudonaukowiec).


Pocisnęłam dzisiaj filozoficznie, dlatego na osłodę rzucam czar lustra dla dodania pewności siebie (wyszukany w Gwiazdy mówią... ):

1. Przygotuj lusterko, którego codziennie używasz, a które widziało twoją twarz i uśmiechniętą, i smutną.

2. Usuń z jego powierzchni ewentualne negatywne energie: oczyść taflę miksturą złożoną w połowie z wody źródlanej, a w połowie z octu. Spryskaj nią zwierciadło i dokładnie przetrzyj czystą szmatką, mówiąc: czyste jak źródlana woda, wskażesz wszystko, co dobre i konieczne dla jasnej przyszłości.

3. Poświęć lustro czterem żywiołom: dla Powietrza okadź je swoim ulubionym kadzidłem, dla ognia trzykrotnie przesuń przed taflą zapaloną świecę w dowolnym kolorze (z prawej na lewo i z powrotem, i znów z prawa na lewo), dla wody spryskaj taflę czystą źródlaną wodą, dla Ziemi posyp lustro drobinami soli.

4. Za każdym razem, kiedy będziesz poświęcać lustro kolejnemu żywiołowi, powtarzaj: Poświęcam ku dobru. Poświęcam ku prawdzie. Poświęcam ku przeznaczeniu.

5. Zawsze, gdy będziesz przed magicznym lustrem robiła makijaż lub czesała włosy, spójrz sobie w oczy, uśmiechnij się do siebie i powiedz w myślach: Jestem dobra w tym, co robię, jestem mądra w tym, co postanowię. Jestem interesująca, jestem zaradna, jestem pewna siebie.

6. To afirmatywne zaklęcie powtórz na głos raz w południe i trzy razy przed snem, znów patrząc w lustro.

Zaklęcie przepisałam słowo w słowo, ale zachęcam do eksperymentowania - niech przybierze kształt dla nas najbardziej odpowiedni, tak by nie odstręczało czy nie budziło wątpliwości. Osobiście już wiem, co bym w nim zmieniła, ale zachowam to dla siebie :-)