piątek, 28 kwietnia 2017

Cokolwiek uczynisz, powróci do ciebie po trzykroć

Cokolwiek uczynisz, powróci do ciebie po trzykroć - to prawo trójpowrotu, będące elementem wierzeń Wiccan. My również myślimy podobnie (a przynajmniej jakaś część z nas jest o tym przekonana): co wysyłasz, to do ciebie wraca, dlatego staramy się żyć tak, by nie szkodzić, by nie wysyłać w kierunku bliźnich, energetycznych śmieci. Tak samo starają się postępować również osoby zajmujące się magią.

Magia to - w wielkim skrócie rzecz ujmując - kierowanie energią w celu zdobycia określonego celu. Przyjmuje się, że jeśli ktoś ma niechlubne cele oraz manipuluje energią osób trzecich bez ich zgody, to jest to CZARNA MAGIA, a ta działa na niekorzyść człowieka, również tego, który ją stosuje. Osoby magiczne posiadające wyższy potencjał energetyczny (wgląd, świadomość), raczej nie zajmują się rytuałami odbijania czyjejś żony czy wbijaniem igieł w lalki, ponieważ wiedzą, że ograniczając wolę innej osoby, uderzają w samych siebie.

Z tego powodu, jeśli ktoś zajmuje się magią czy wróżeniem, to jest winien sobie i tym, którzy się z nim stykają, ciągłe doskonalenie. Takie osoby muszą doskonalić swoje umiejętności, podpatrywać mądrzejszych od siebie, kształcić się w zakresie socjologii, psychologii i wiedzy ezoterycznej.


By skutecznie pomagać innym poprzez przepowiednie czy rytuały należy wcześniej poznać ludzi i świat, począwszy od znajomości samego siebie, dlatego ścieżka magiczna wypełniona jest nieustanną pracą nad sobą i poszanowaniem każdego życia. Jeżeli wróżka ma w swojej głowie pełno negatywnych myśli, to jej wróżby również będą pokazywały głównie negatywne aspekty. Szanująca się wróżka pielęgnuje pozytywne myśli, dzięki czemu daje swoim klientom nadzieję na lepsze jutro, tak aby odzyskali wiarę w siebie i wzięli swoje życie we własne ręce. A oto jeszcze inne cechy dobrej wróżki (warto zwrócić na nie uwagę, korzystając z tego typu usług):

  • nie wróży bez wyraźnej zgody;
  • nie wymusza wyznawania tajemnic;
  • nie przekazuje wróżby jako wyroczni, a pozostawia klientowi prawo wyboru - wróżba winna być tylko podpowiedzią, a klient sam musi podjąć decyzję jak postąpić;
  • zawsze wybiera optymistyczny przekaz, pokazuje możliwości i szanse, nie straszy, ale pomaga uniknąć kłopotów - sytuacja w rzeczywistości nigdy nie jest całkowicie zła albo dobra, a człowiek powinien samodzielnie modyfikować swoją przyszłość, a nie uzależniać jej całkowicie od uzyskanej przepowiedni;
  • mówi tylko tyle ile potrzeba, ani więcej, ani mniej (nieświadomie można można wmówić różne sprawy osobom podatnym na sugestie), w zasadzie wypowiedzi wróżki powinny być neutralne;
  • traktuje klienta z godnością, nie wykorzystuje go w żaden sposób (emocjonalnie, seksualnie, finansowo), nie uzależnia go od siebie.
Tak więc, by zostać dobrą wróżką czy inną osobą magiczną, należy postawić na ciągły rozwój duchowy i osobowy oraz szlifowanie charakteru, co jest ważne również dlatego, że takie osoby pracują z różnymi energiami i szczególnie narażone są na uszkodzenia własnej aury. 

Na koniec mała dygresja: udowadniałam Wam w poprzednich postach, że często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele naszych codziennych czynności nosi znamiona magii. Powiem więcej: nie zdajemy sobie sprawy z tego, że będąc zwykłymi ludźmi codziennie praktykujemy czarną magię, a dzieje się to wtedy, kiedy wysyłamy do bliźnich myśli pełne niechęci, nienawiści, zemsty i knowań. Niczym innym, jak naruszeniem energii osób trzecich jest też zabijanie w imię religijnych czy rasowych przekonań, wszelka dyskryminacja czy niszczenie roślin, zwierząt i ziemi z powodu konsumpcjonizmu. 

Niewątpliwie ciągły rozwój to zobowiązanie dla każdego człowieka, natomiast osoby magiczne, jako bardziej świadome działania energii, zwykle nie pozwalają sobie na słabość w tym zakresie, ponieważ wiedzą one, że to ochrania je przed negatywnymi wpływami. Wiedzą też, że za każde zaklęcie rzucone w niecnym celu, za każdą ingerencję w wolną wolę drugiego człowieka, kiedyś przyjdzie im zapłacić. (Chociaż bez wątpienia znajdą się i tacy, dla których wizja zapłaty nie będzie stanowiła przeszkody...)

43 komentarze:

  1. Taaa... coś w tym jest. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W jakiejs ksiazce czytalam zeby kazda osobe, ktora spotykasz na swojej drodze powitac usmiechem I przeslac jej milosc (nawet takiej, ktora siedzi Ci na ogonie I kipieje, ze nie ma jak Ciebie wyprzedzic).
    To wbrew pozorom trudne zadanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że trudne, ale przynosi efekty. Np. Jeśli szef nas nie lubi to róbmy tak właśnie, a zdziwimy się, jak szybko sytuacja się zmieni na lepsze.

      Usuń
  3. Zgadzam się w stu procentach z tym o czym piszesz. Z własnego doświadczenia też wiem kilka rzeczy. (Choć nigdy nie uważałam się za dobrą czy złą wróżkę - ot "wciągnęła" mnie magia kart Tarota). Gdy byłam w depresji po przejściach osobistych, bardzo często odkrywałam kartę wieża, wisielec itp. Bez względu na to czy stawiałam karty sobie, czy innym. Przestałam więc robić to na czas aż "dojdę do siebie". Mam też inne doswiadczenie: gdy jestem bardzo emocjonalnie związana z kimś, i angażuję się emocjonalnie - to karty jakby...milczą. Interpretacja jest trudna, prawie niemożliwa. Staram się więc zachować dystans emocjonalny (tylko w trakcie wróżenia), nawet do najbliższych osób. Wówczas mogę dość szybko "zobaczyć intencje" całego układu.
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie same doświadczenia. Zresztą, nawet doświadczone wróżki twierdzą, że sobie samej trudno stawia się karty, właśnie przez nadmiar emocji, jaki nie raz towarzyszy pytaniu. Ale powiem szczerze - teraz ćwiczę tarota na sobie, stawiam krótkie prognozy, i ładnie pokazuje od kiedy wykonałam rytuał dla kart. No i czekam na sprawdzenie dłuższych prognoz, jedna już OK :-)

      Usuń
  4. O tak... chociaż czasem trudno jest nie życzyć źle osobie, która np. nienawidzi mnie i próbuje mnie zniszczyć przy każdej najmniejszej okazji. Mam taką osobę, która zepsuła mi kilka lat życia i gdyby tylko mogła robiłaby to nadal, ciągle mi źle życzy... Co powinnam zrobić?

    Pozdrawiam. Bardzo ciekawy blog. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taką osobę, a nawet osoby. To bardzo podobne działanie, jak to opisane w komentarzu Miniowe szczęście szczesci(oczywiście mozna powiedzieć więcej, ale to dluzsza rozmowa). Mnie pomogło w różnych przypadkach i uważam, że jest uniwersalne. Z bardziej magicznych jest rytuał oczyszczania oraz odcinania negatywnych więzów (też są różne wersje). To da się skutecznie wykonać.

      Usuń
  5. Tekst dobry, ale mam nadzieję, że nie sprawdza się za każdym razem. ;)
    Wczoraj przenosłam się na własny hosting. Niestety Blogger wyciął mi brzydki numer i nie chce oddać moich przepisów ;) Będę miała sporo pracy, bo od początku pisać i publikować każdy przepis :( Ponad 270... :(
    No ale dam radę, na szczęście w laptopie mam kopie/szkice i fotki :)
    Mam nadzieję, że nie czeka mnie to jeszcze trzy razy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno to "trzykroć" nie jest udowodnione ;-) Ot po prostu brzmienie uświęcone tradycją. A ja właśnie w wolnej chwili próbuję wpróbuję Twoje przepisy - osobiście byłoby mi żal, gdyby przepadły. Trzymam mocno kciuki za powodzenie!!!

      Usuń
    2. Dziękuję :) Dużo już wrzuciłam ponownie - około 200, ale okazało się, że nie wszystkie mam w laptopie :( Na szczęście zostały mi jeszcze stare zeszyty z przepisami, więc nic straconego :)

      Usuń
    3. W każdym razie - powodzenia! Podobno nie ma to jak na swoim :-)

      Usuń
  6. Chciałabym też podziękować za komentarz u mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, zawsze komentuję, jesli mam coś do powiedzenia ;-)

      Usuń
  7. Myśli są bardzo ważne, a czyny jeszcze ważniejsze- wszystko do nas wraca. Żeby móc pomagać innym trzeba zacząć od siebie, czyli oczyścić się ze złego i wzmocnić się aby pracować na tzw pełnej mocy. To bardzo ważny temat .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu czlowiek nie ma mocy, jeśli jest wewnętrznie rozsypany. Widzę różnice w swoim funkcjonowaniu i wiesz co, myślę, że takie doswiadczenia niemocy i wychodzenia z niej też jest przydatne w rozwoju - ostatecznie doświadczamy różnych aspektów życia właśnie poprzez kontrasty: dzień - noc, ciepło - zimno itd.

      Usuń
  8. To prawda... stara prawda - co posiejesz to zbierzesz, co dajesz to dostajesz. I masz rację, powinniśmy mieć świadomość tego jakie osądy, emocje wysyłamy innym, bo one wrócą do nas zwielokrotnione...
    U wróżki byłam tylko raz. Sprawdziła mnie numerologicznie(mój numer jest mistrzowski). Wszystko, co powiedziała o moim życiu od dziecka aż do wybiegnięcia w daleką przeszłość, do tej pory sprawdziło się. Potem położyła tarota, w kartach było podobnie, byłam naprawdę pod wrażeniem. Wiem, że wróżki używają różnych odpromienników, pewnie żeby energia się nie mieszała, ta moja tez kilka razy czymś pocierała ręce. Byłam z koleżanką, jej życie też przejrzała na wylot. Wtedy nie interesowałam się tym tak bardzo, a poszłam, bo miałam życiowy zakręt. Teraz wiem, że to była dobra wróżka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam raz (ta historia jest w pierwszym poście), byłam wtedy młodą zaginioną dziewczyną z wielkim obciążeniem. Dzisiaj widzę, jak bardzo tamta kobieta mi pomogła.

      Usuń
  9. Wierzę,że jest tak naprawdę... zresztą... to niejednokrotnie sprawdziło się w moim życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się sprawdza, tylko trzeba dostrzec zależność. Osoby nieobeznane z tematem mają z tym problem. Na pewno wiele razy słyszałaś, jak ludzie mówią, że nie warto być dobrym, niw warto kochać itp.

      Usuń
  10. Twoje podejście do magii bardzo mi odpowiada. Tak rozumiana - przekonuje mnie. Nigdy nie byłam u wróżki i chyba nie będę. Mimo swojego realizmu, bardzo zresztą mocnego, wolę nie poddawać się takim praktykom. Zwłaszcza, że niekoniecznie muszę trafić na dobrą wróżkę, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Moja mama trafiła na taką, co jej powiedziała kiedy niby ma umrzeć. Mama niby twierdzi, że w to nie wierzy, ale co jakiś czas to powtarza. Czyli zupełnie niepotrzebnie została zasiana głupia myśl.

      Usuń
  11. Ściągnęłam myślami twój post.
    Zastanawiam się ostatnio nad tym, że mam kilka osób w otoczeniu, które są "pozytywnie naładowane energią" i to buduje. Ale i takie, które mi utrudniają bycie w równowadze przez swój pesymizm i roszczeniową postawę do świata i ludzi. O ile staram się przekazywać dobre wieści, pozytywne fluidy, o tyle te pesymistyczne rozmowy czasem mnie przytłaczają. Warto zaznaczyć,że nie są to rozmowy z osobami, od których chciałabym uciec czy zniknąć, a jednak czasem taka myśl się pojawi... Czy masz na to pomysł, Gaja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas tak ma, możemy tylko dawać z siebie jak najwięcej i ewentualnie unikać takich ludzi, co nie zawsze jest możliwe (bo co, kiedy spędzasz 8 godzin w pracy z kimś, kto źle na ciwbie wpływa). Jest taki jeden, na pół magiczny sposób, którego używam: wyobrażam sobie, że znajduję się w bańce, wewnątrz której jestem całkowicie bezpieczna i wolna od złych wpływów otoczenia. Pozostaję spokojna i zrównoważona, nawet jeśli świat tuż obok oszalał. Taką wizualizację robię w razie potrzeby, jednak najczęściej w pracy :-) Uważam, że jest skuteczna. Oczywiście mogłabym jeszcze coś wymienić, ale w sumie to materiał na artykuł... A i tak warto pracować nad naszą pozytywną postawą, bo tylko siebie możemy zmienić :-) (ustaliliśmy, że czarna magia nas nie interesuje!)

      Usuń
  12. Bardzo ciekawe podejście, chyba pierwszy raz się z takim spotykam i muszę przyznać... ma to sens :)Nasze własne myśli, energia i przede wszystkim pełna świadomość ich mocy jest nieoceniona. Ja najbardziej borykam się z wpływem tych negatywnych wampirów emocjonalnych w moim otoczeniu. W ogóle, cieszę się, że znalazłam Cię na nowym blogu. Ja po dłuugiej przerwie również postanowiłam reaktywować swojego, więc zapraszam jeśli masz ochotę.
    Pozdrawiam i czekam na więcej inspirujących postów :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłam do Ciebie. Na blogu staram się pokazywać, że magia w naszym życiu dzieje się codziennie i negowanie tego w imię np. religijnych zawodów, jest bez sensu. Dostrzegając to możemy świadomie uzyskiwać wymarzone efekty:-)

      Usuń
  13. To prawda, czasami miewamy negatywne myśli, chyba nikt nie jest od nich wolny...
    Do wróżki chyba nie wybrałabym się, bo albo wolę nie wiedzieć wszystkiego, albo nie miałabym zaufania, że dobrze wywróży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zresztą za darmo nikt nie wróży, takie profesjonalne wróżki poniżej stu zł nie schodzą. Weź sobie sprawdź ile bierze za magiczne usługi p. Maria Bucardi to spadniesz z krzesła ;-)

      Usuń
  14. Do wróżki chyba bym też nie poszła, ale z tym wracaniem to racja. Sama się o tym nie raz przekonałam. Dlatego staram się wysyłać w świat tylko dobre myśli i życzliwe, chociaż czasami nóż się w kieszeni otwiera i czekam z nadzieją, że to zło które otrzymałam kiedyś - wróci potrójnie tam skąd przyszło :) no święta nie jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby dlaczego mamy za zło dobrem odpłacać? Mnie ta filozofia się nie podoba. Może nie mszczę się perfidnie, ale też nie udaję, że nic się nie stało. Po prostu rachunek powinien zostać wyrównany. Równowaga energetyczna.

      Usuń
    2. Dziękuję za wsparcie :)

      Usuń
  15. Witaj ;) Dawno mnie tu nie było ale już jestem i czytam ;) Zgadzam się z Tobą w 100%. Taka jest życiowa i kosmiczna prawda co zasiejemy zostanie zebrane. Daleko szukać nie trzeba. Choćby księha Kocheleta. A co do odpłacania dobrem za dobre jestem jak najbardziew PRZECIW. Uważam, że to tylko pięknie brzmiąca głupota by nastawiać drugi policzek...Pozdrawiam i serecznie zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być dobrem za złe. ;) Pędzę myślami w przód ;)

      Usuń
    2. Dlatego nigdy nie rozumiałam ewangelii o nadstawianiu drugiego policzka. A może to się powinno inaczej interpretować...?

      Usuń
    3. Też tak sądze. Jezus miał inteligencje przekraczającą nasze pojęcie. Rozwojowo też był wyżej niż ludzie. I nie nauczał pierdół. Zaś kościół wiele tych nauk przekształcil lub usunął na swoją korzyść i taki o to bełkot powstał jak to o tym policzku. Bo jaki to ma sens ? Jaką mi to korzyść przyniesie jak dam się dwa razy uderzyć? Dwa siniaki? Bo korzysci duchowej nie widzę oprócz tych prowadzących do załamnia i depresji. Dzięki, że wpadłas.

      Usuń
    4. Bełkot - dobre podsumowanie. Wiele innych nieporozumień też z tego wynika, jak np. pochwała ubóstwa.

      Usuń
  16. Wiesz co, coś w tym jest - w życiu kieruję się zasadą, aby zachowywać się wobec innych tak, jak chciałabym aby zachowywali się wobec mnie. I świat byłby prostszy gdyby wszyscy stosowali tylko to;)
    Pielęgnuję w sobie dobre myśli i dobrą energię - chociaż nie wydaje mi się abym była wróżką;)))
    Lubię Twojego nowego bloga:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale taką wróżką na domowy użytek zawsze można zostać:-D Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  17. choć nie mam w sobie zbyt dużo z myślenia magicznego, to w tym akurat się zgadzam...to fakt, to, co dajemy powraca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dostrzeżenie tego wiele zmienia :-)

      Usuń
  18. Ja również wierzę, że to, co dajemy innym, wraca do nas - i to z podwójną siłą. Nigdy nie doszukiwałam się w sile naszych uczynków czy myśli magii, jednak może trochę jej tam jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet działając nieświadomie poruszymy energię, a co dopiero, kiedy zrobimy coś z pełną świadomością tego, że robimy coś magicznego.

      Usuń
  19. I ja w to wierzę! Tak faktycznie jest! Chociaż nigdy nie wierzyłam w jakąś numerologię, ezoterykę, wróżby, czy tym bardziej jakieś wróżby online to w tym nieświadomym nawet działaniu jest moc :)

    OdpowiedzUsuń