wtorek, 30 maja 2017

W moim magicznym domu

Dla każdego z nas pojęcie "idealny dom" może oznaczać coś innego. Pomijając jego wystrój, jedni lubią, kiedy dom wręcz tętni życiem, a tłumy znajomych przewijają się codziennie. Inni z kolei wolą, kiedy dom stanowi dla nich ciche i wygodne schronienie przed zgiełkiem tego świata. Jest jednak coś, co każdy dom zdecydowanie powinien posiadać - dobrą, spokojną i czystą energię.

Co czujemy, kiedy wchodzimy do własnego domu?:

  • czy czujemy się tam swobodnie? 
  • czy nic nas nie złości, jesteśmy niespokojni, podenerwowani? 
  • czy w domu często wybuchają kłótnie?
  • czy coś nas blokuje albo osłabia?
  • czy w naszych związkach pojawiły się problemy?
  • czy źle śpimy?


Jeśli we własnym domu nie czujemy się swobodnie i bezpiecznie, to czas najwyższy by zadbać o energię w domu.

Po pierwsze - czystość fizyczna

Dom należy dokładnie odkurzyć, umyć okna, wymieść kurze ze wszystkich kątów, a podłogę umyć wodą z dodatkiem ulubionego naturalnego olejku eterycznego (może być cynamonowy).

Bardzo przydaje się oczyszczenie swojej przestrzeni poprzez wyrzucanie wszystkiego, co psuje nam humor i jest zbędne. Rzeczy, którymi się otaczamy wpływają na nasz nastrój, a ten ostatecznie decyduje o jakości naszego życia, dlatego odtąd świadomie zacznijmy wybierać rzeczy, które przynosimy do domu. Jeśli zgromadzone przedmioty będą dawały nam radość, świat od razu stanie się piękniejszy. Rezygnujmy z tego, co zabiera siły do życia, otaczajmy się tym, co kochamy (to wydaje się proste, ale nie dla "chomika"...).


Wyrzucając zbędne przedmioty, starajmy się unikać tych błędów:

  • nie pokazujmy innym, co chcemy wyrzucić, mogą chcieć nas przekonywać byśmy tego nie robili,
  • nie wyrzucajmy przedmiotów należących do domowników, pozwólmy im zdecydować,
  • nie zostawiajmy sobie rzeczy do noszenia po domu - spranych koszulek, starych spodni od dresu, wyblakłej sukienki - jeśli chcemy czuć się cały czas dobrze, w domu też nośmy to, co sprawia nam radość i w czym się sobie podobamy.


Po drugie - oczyść mury ze złych wspomnień

Czyli z myśli i emocji mieszkających w nim ludzi - te kłęby energii wplatają się w energię ścian i powinno się je neutralizować systematycznie. Nawet rozmowy o problemach zostawiają ślad w energii domu. Niżej podaję jeden z mniej skomplikowanych sposobów na oczyszczenie pomieszczeń:
  • dźwięk - najlepsze są misy i gongi tybetańskie (to dość drogie przedmioty), ale wystarczą i dzwonki, obchodzimy mieszkanie wzdłuż ścian dzwoniąc dzwonkami tak, by dźwięk obmył jak największą część ściany (częstotliwość tych fal dźwiękowych ma właściwości rozpraszające);
  • ogień - po dzwonieniu zapalamy świecę z prawdziwego wosku (nie z parafiny), topniejący wosk emituje cząsteczki, które oczyszczają przestrzeń, a ogień wspomaga rozpraszanie siatki energetycznej, podobnie jak z dzwonkami, posuwamy się wzdłuż ścian, później świecę zostawiamy do wypalenia się z intencją oczyszczenia mieszkania;
  • kadzidło - na koniec zapalamy kadzidełko z oczyszczającej białej szałwi, kiedy dym rozejdzie się po mieszkaniu, gasimy je i otwieramy okna, żeby porządnie wywietrzyć.
Po trzecie - zamień dom w magiczne miejsce

Postępując w wyżej zaprezentowany sposób otrzymamy czysty energetycznie dom, o którego atmosferę będziemy dbali. Dla niektórych to wystarczy, ale może znajdą się i tacy, którzy zdecydują się na posiadanie magicznego domu. Jak to zrobić? Niżej znajdziecie kilka prostych rad:
  • najpierw powiedzmy to sobie wyraźnie "mój dom jest miejscem magicznym" i spójrzmy na niego, jak na świątynię swojej duchowości;
  • stwórzmy święte miejsce, wykorzystując do tego żywioły ziemi, ognia, wody i powietrza czyli ustawiając tam symbole reprezentujące te żywioły (ziemia - sól, kamienie, ogień - świece, woda - kielich z wodą w którym możemy też umieścić kryształy górskie, powietrze - kadzidła), dobrze jest, jeśli w otoczeniu znajdują się rośliny;
  • przy tak przygotowanym miejscu (możemy je nazwać ołtarzem), codziennie odprawiajmy swoje praktyki duchowe, cokolwiek to będzie (osoby religijne zamiast symboli natury z pewnością będą wolały praktykować przed krzyżem i wizerunkami świętych - w domach naszych babć można było spotkać takie miejsca poświęcone Bogu, obecnie to zanika, jak udało mi się zaobserwować...);
  • im więcej odprawimy rytuałów, wypowiemy swoich modlitw, napiszemy afirmacji, tym więcej magicznej energii przeniknie do podłogi, ścian i powietrza wypełniającego nasz dom (słyszeliście o namodlonych obrazach, namodlonych kościołach? tak samo może być w naszych domach);
  • odprawiajmy swoją codzienną magię przy każdej okazji, łączmy swoje codzienne czynności z odpowiednimi intencjami, wystarczą słowa wypowiedziane prosto z serca, z mocą, np. podczas zamiatania podłogi - "oczyszczam ten dom ze wszystkiego co złe i przeszkadzające", przy doprawianiu posiłku - "dodaję miłość do dania tego, niech nas wszystkich chroni od złego", po prostu użyjmy wyobraźni!
To, o czym tutaj napisałam działa, od dłuższego czasu testuję na własnym domu i czuję pozytywną zmianę, jednak powinniśmy pamiętać, że głównie to my sami wnosimy do swoich domów energetyczne śmieci, narzekając, krzycząc na bliskich, czarnowidząc, plotkując, zazdroszcząc i tak dalej. Niech ta wiedza stanie się naszą motywacją do lepszego życia :-)



44 komentarze:

  1. To prawda, gdy porządnie wysprzątam, umyję okna, kupię kwiaty, usiądę przy herbacie z książką to czuję się jak w raju :-) a gdy jeszcze słońce za oknem i w kuchni pachnie plackiem, to raj podwójny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szczęście mieć taki prywatny raj, mamy za co dziękować :-)

      Usuń
  2. Mieszkam sama. I pomimo, iż czuję się czasem samotnie, to jest mi tu dobrze. W moim domu, który od przeszło roku kreuję zupełnie sama i tylko dla siebie. Właśnie wróciłam. I pomimo, że czas spędziłam z moją siostrą bardzo przyjemnie - to ogarnęło mnie błogie uczucie, że jestem w moim i tylko moim domu. To moja przestrzeń. Jeszcze gdzieś po kątach plączą się skutki przeszłego życia, ale to już nie ma większego znaczenia... Świece wieczorem i można iść spać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bycie samemu nie jest takie złe. Ja co prawda od lat mieszkam z rodziną, teraz już tylko z mężem, ale kiedy ten czasami wyjeżdża np. w podróż służbową, to wręcz celebruję ten czas tylko dla siebie :-)

      Usuń
  3. Dobrych rad nigdy dość, chociaż w moim domu to chyba dobra energia płynie..
    Pomimo ,że tłumy w nim siedzą, ale jest spokój, nie ma kłótni, złe energie się nie plączą.
    ale dbam i ja i inni by tak było...
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, trzeba dbać, pewnie każda z nas zna domy, gdzie nie mamy ochoty się rozsiadać bo coś wisi w powietrzu. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Mój dom jest dla mnie oazą spokoju :) Zawsze się tu miło czuję, daje mi spokój i poczucie bezpieczeństwa :) Wszystko co złe zostaje za zamkniętymi drzwiami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że tak jest :-) Gdzie, jak nie w domu, mamy nabrać sił do dalszego życia, realizacji celów.

      Usuń
  5. Uwielbiam Twoją magię :-))) Lubię swój dom/ mieszkanie..., choć brakuje mi w nim słońca i przez to mam ochotę czasami z niego uciec... Ale poza tym: dobrze być w domu ;-) Przez większość czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też należę do domatorek, tzn. z czasem tak mi się porobiło :-) Super, że moje małe czarowanie przypadło Ci do gustu, mam nadzieję, że chociaż trochę opromienia dzień :-)

      Usuń
  6. Oj ja się czuje wspaniale w moim mieszkaniu - czuje się tu bezpieczna, szczęśliwa, z przyjemnością tu wracam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby tak pozostało, bo dobry dom to podstawa :-)

      Usuń
  7. W tym co piszesz, jest dużo prawdy. Wiele można zauważyć i wyczuć będąc w czyimś domu. Od razu wiesz czy jest tam "magia" czy tylko ściany, podłoga i sufit. Często bywam w różnych nowych miejscach i domach i czasem wpasowuję się w miejsce od razu, a czasem jest taki zgrzyt, że nie chce się juz tam wracać.
    W naszym domu czuję się dobrze i bezpiecznie i z tego co wiem, nie tylko ja. Mury przesiąknięte są historią przodków mojego męża ale.. oni mnie lubią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać to szczęśliwy dom, zawsze zamieszkiwany przez dobrych ludzi :-)

      Usuń
  8. Oj, tak, tak, odczuwam energie pozytywne lub negatywne w domach, uwazalam, z to mieszkancy tworza atmosfere w swoich mieszkaniach, ale zeby w scianach? Moze sprobuje w podany przez Ciebie sposob poprawic atmosfere u siebie, bo psychika mojego malzonka psuje ja, oj psuje... i co wtedy? Jesli jedna osoba przepedza zle energiea druga niestety je sciaga? Jest jakis sposob? Cieple pozdrowionka ☺Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, jeśli jest tak jak piszesz, to trudna sprawa. Kiedy jedna osoba psuje, wtedy ta druga osoba daje z siebie dużo energii, a efekty... różnie bywa. Zależy jak silne jest to "psucie". Uwierz mi, wiem, o czym piszę. Jeśli chcemy podjąć wyzwanie i mieszkać z "Psujakiem", to dużo pracy przed nami, ale jak najbardziej, oczyszczanie mieszkania może pomóc. Należy również przesyłać takiej osobie jak najwięcej miłości, dawać wsparcie energetyczne, nie myśleć źle o tej osobie i o przeszłych i przyszłych sytuacjach. Czysty umysł pomaga, nasze złe, przeciążone emocje podsycają niezgodę. Możemy pomyśleć o Aniołach Stróżach...

      Usuń
  9. Nie bez powodu jest powiedzenie: "Nie ma to jak w domu". Dom kojarzy mi się z bezpieczeństwem i miejscem, gdzie można się wyciszyć, odpocząć. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji zapraszam Cię do udziału w konkursie - dzisiaj ostatni dzień przyjmowania zgłoszeń! :-)

      Usuń
    2. I dlatego warto pamiętać, że to my tworzymy tę cudowną atmosferę. Chociaż bywa, że dom stoi w złym miejscu, albo ktoś zły tam wcześniej mieszkał czy wydarzyło się coś złego w tych ścianach. Wtedy bywa trudniej.

      Usuń
  10. Z pewnością wypróbuję Twoje rady bo różnie to bywa z tym jak się czuję w domu. Prawdę mówiąc od samego początku nie czułam się tu dobrze. Wprowadziłam się mając dwa latka i przez pół roku nie chciałam spać w tym domu. Podobno był ze mną problem bo chciałam wracać so starego domu. Nie wiem czy to dlatego, że ten stary był domem z ogrodem, który nam zabrali budując w tym miejscu ulicę, ale czułam się tu jak w klatce. Potem się przyzwyczaiłam, ale cały czas mam wrażenie, że jest coś nie tak jak być powinno. Kłótni nigdy w naszym domu nie było, żadnych awantur ani alkoholu. Była natomiast miłość i wzajemna troska, ale były choroby moich rodziców, męża. Oczywiście potem odświeżałam mieszkanie, zmieniałam nawet meble, przestawiałam i na jakiś czas było lepiej, a potem ocieplili 3 ściany i dach i mam wrażenie, że ściany wcale nie oddychają. Bywa bardzo gorąco, jak tylko zamknę okno, po chwili muszę otwierać. Coś jest nie tak. Zadziwiające jest to, że moja teściowa zawsze jak do nas przychodziła bardzo dobrze się tu czuła i zawsze mówiła, że u mnie jest czym oddychać. Jest to o tyle dziwne, że ja po jej wizytach nie zawsze, ale często nie najlepiej się czułam. No i jeszcze wyobraź sobie kiedyś zawsze miałam jakieś kwiaty, zieleń w domu bo lubię, ale pomarniały niestety, nawet dracena i tzw. boże drzewko, nie mówiąc już o paprociach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście te wszystkie symptomy świadczą, ze coś jest nie tak. Spróbuj tak właśnie zadbać o dom. To najprostsze sposoby i też nie jest tak, że od razu będzie poprawa widoczna, potrzeba będzie więcej zabiegów. Z tego co czytałam w różnych źródłach, to może tak być. Może też intuicyjnie coś zrobisz, co poprawi energię w domu. Czasami, kiedy się skupimy, przychodzą do głowy ciekawe pomysły. Powodzenia :-)

      Usuń
  11. ja już dawno nie zostawiam sobie odziezy do noszenia po domu....kiedyś tak robiłam, ale teraz nie widzę w tym sensu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ale taką wygodną, wiesz o co chodzi. Po prostu lubię w domu czuć się na maxa swobodnie, ale nie zostawiam rzeczy znoszonych i takich, które już mi się nie podobają.

      Usuń
  12. Kiedys czytalam, ze jesli marzy sie komus nowy dom to najpierw trzeba "pokochac" ten stary.
    My wynajmujemy bardzo stary dom, dwa lata walczylismy z oniscusami (stonogami), kurz zbiera sie co sekunde, jest bardzo wilgotno, mamy stare kanapy I zuzyte materace. Wszystko aby tylko po kosztach.
    Dlugo zadne kwiaty nie chcialy zadomowic sie u Nas dopoki nie potraktowalam tego domu jak wlasnego.
    Zaczelam myslec o tym domu jak o swoim, pokochalam ogrod I przestrzen ktora mamy. Kupilam obrazy, nowy materac. Ale nadal po cichu marze o swoim wlasnym....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się, gdzie my tam dom, to ludzie tworzą dom, jednak masz rację - mieć własny dom, to prawdziwy komfort i bezpieczeństwo. Może i Twoje marzenia się spełnią? Życzę ci tego!

      Usuń
  13. Wiele rzeczy powyrzucałam. Cenię luz i wygodę. Uwielbiam wysprzątany dom. Dodam teraz olejku do wody, nigdy o tym nie pomyślałam. Pozdrawiam Gaju. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A taki olejek z rozpylacza świetnie odświeży dom i to nie jest jakaś chemia do wdychania :-)

      Usuń
  14. Z przyjemnością czytałam Twój wpis. Mój dom też jest dla mnie małym rajem...

    Pozdrawiam serdecznie!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  15. Kojarzy mi się to z tym powiedzeniem o nie przynoszeniu pracy - stresu, złości - do domu. Coś w tym jest. Słyszałam, że można opukiwać ściany, aby wypłoszyć z nich złą energię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, o opukiwaniu też słyszałam, ale osobiście nie próbowałam. Jeśli przyjąć, że wszystko jest energią, to ma sens dbanie o emocje, słowa, myśli :-)

      Usuń
  16. Życzę każdemu, aby odnalazł spokój w swoim domu. I nie ma znaczenia czy jest to duży dom, mały, czy mieszkamy sami, bądź z rodziną. Najważniejsze, żebyśmy będąc w domu czuli, że jest to nasze miejsce na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to bardzo ważne, dobry dom daje siły do życia, zły wysysa te co mamy.

      Usuń
  17. W moim domu czuję się bezpiecznie i szczęśliwie. Powiem więcej - kocham swój dom, cieszę się, że jest w nim tak, jak chcę. Lubie być w domu tylko z mężem, czasem lubię zostać sama. Ale też od czasu do czasu wielką radość sprawiają mi goście. A więc ani to dom otwarty, ani zamkniety. Tak po trosze. A mój, nas i to jest najważniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, prawdziwe szczęście :-)

      Usuń
  18. Jak to się stało, że gdzieś Cię zagubiłam w sieci?
    Najważniejsze, że odnalazłam.
    Bardzo mi brakowało Twoich tekstów.
    A co do magii domu... Sama się nad tym ostatnio zastanawiałam.
    W domu rodzinnym moim jest magicznie. Owszem - kłótnie się zdarzały, ale jest tam coś, co i tak przyciąga człowieka jak magnes; jakaś dobra energia, no i wielkie piękno przyrody w ogrodzie, które dopełnia całości.
    Tam po prostu ładuje się akumulatory!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O w sieci łatwo się zgubić, sama wiele blogów zgubiłam, bo trudno jest dopilnować wszystkich, kiedy czas na blogowanie zaczęłam sobie limitować ;-) U mnie było inaczej, dom rodzinny wcale nie wydawał mi się magiczny, może bardziej samo dzieciństwo, dlatego długo szukałam swojego sposobu na dom - ale jak mówisz, najważniejsze, że odnalazłam :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Bardzo mądre rady.
    Ja mieszkam z rodzicami, ale marzy mi się swój dom.
    Na pewno skorzystam z Twoich rad, bo bardzo ważna jest pozytywna energia domu.
    O tym się rzadko mówi, ale jak bardzo ważne to jest w poczuciu życiowej harmonii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a dom może być takim źródłem z którego ją czerpiemy.

      Usuń
  20. Aż zaczęłam nucić piosenkę o tym tytule ;p
    Bardzo ciekawe rady, zwłaszcza że są skuteczne - jak piszesz. Póki co nie mam własnego domu, ale kiedyś... Z pewnością skorzystam z Twoich rad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanisława Celińska śpiewała parodię tej piosenki, stojąc przy kontenerze na śmieci :-)

      Usuń
  21. Mieszkam z rodzicami..marzenie o swoim domu to moja daleka przyszłość ale myślę,że Twoje rady pozostaną mi w pamięci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualnie o własny pokój możesz zadbać...

      Usuń
  22. Też często robię porządki u siebie, przypomniałaś mi żeby znów się za to zabrać. Uzbierało się tego trochę :)

    OdpowiedzUsuń