niedziela, 18 czerwca 2017

Kuchenne czarowanie

Mądra kucharka (czy kucharz) wie, że jedzenie które przygotowuje wzmacnia lub osłabia nie tylko poprzez zawartość odpowiednich składników odżywczych, ale też poprzez emocje towarzyszące jego przygotowaniu. Potrawy i napoje sporządzone z miłością i uwagą nie tylko lepiej się udają i smakują, ale też przyczyniają się do wzrostu dobrego samopoczucia domowników i ich dobrobytu.

Znacie takie uczucia jak: znużenie codziennym gotowaniem, zmęczenie już na sama myśl o przygotowaniu uroczystego obiadu czy zawiązany na supeł żołądek, bo właśnie w naszej głowie zamieszkały zmartwienia? Wtedy jedzenie nie cieszy i nie służy, a przecież jest ważnym elementem - dostarcza nam energii życiowej, daje dobre zdrowie i wzmacnia odporność organizmu. Jeśli to my przygotowujemy posiłki dla całej rodziny, to jesteśmy też w jakiejś części odpowiedzialni za samopoczucie tych, których karmimy. Kucharzenie to bardzo odpowiedzialna sprawa, a samą kuchnię możemy porównać do serca domu.

Kuchnia i jadalna to najgorsze miejsce na spory. Negatywne emocje zepsują smak najlepszych dań i wywołają niestrawność, ponieważ nasz układ pokarmowy ma bezpośrednie połączenie z układem nerwowym, stąd wahania emocji mogą przekładać się na kłopoty z żołądkiem czy jelitami. Nie powinniśmy zabierać się za gotowanie, kiedy jesteśmy źli czy zmartwieni, lepiej jest kierować się dobrymi emocjami. Gdy gotujemy, miejmy w głowie i sercu tych, których kochamy, a codzienne obiady czy przygotowanie do przyjęć i świąt przestaną być tak męczące, jak to się czasami odczuwa...

Drugim sposobem na udane potrawy jest potraktowanie gotowania jak medytacji, w sumie kuchnia to równie dobre miejsce na zacieśnianie więzi z Bogiem jak każde inne.

Co jeszcze możemy zrobić, żeby spędzać czas w kuchni z prawdziwą przyjemnością, a przygotowane przez nas potrawy były smaczne i wartościowe?:

  • Przed wejściem do kuchni należy się wyciszyć, a złości i żale zostawić za sobą. Popatrzmy na widok za oknem, pogłaskajmy kota, zróbmy kilka spokojnych wdechów i wydechów.
  • Ważne jest planowanie prac kuchennych. Żywioł kuchenny nie może nas zalać, myślmy logistycznie, szczególnie jeśli w tym samym czasie robimy kilka potraw (przygotowanie składników, sprzątanie i zmywanie używanych naczyń na bieżąco, wykorzystanie czasu, kiedy coś się dusi, rośnie czy piecze).
  • Każdej wykonywanej czynności należy oddawać się w pełni. Wąchajmy przyprawy, cieszmy się ładnym, świeżym wyglądem poszczególnych składników, smakujmy i doprawiajmy z uczuciem i intencją, ciesząc się na miłe chwile podczas jedzenia i tym, że tworzymy dobre jedzenie.
  • Podczas gotowania można śpiewać albo słuchać ulubionej muzyki.
  • Włączmy do pracy chętnych domowników - kto może, u mnie takich brak :-)
  • Podczas gotowania skupiajmy się na pozytywnych uczuciach. Myślmy ciepło o ludziach, dla których gotujemy, przecież każdy ma w sobie iskierkę Boga! Kiedy gotujemy dla gości, starajmy się nie myśleć o wrażeniu, jakie wywołają nasze potrawy, nie wyobrażajmy sobie ani krytyki, ani pochwał - powściągnijmy rozdęte ego i poczujmy, że po prostu karmimy ludzi, których kochamy.
Dzięki  takiemu podejściu do gotowania, nasza kuchnia będzie miejscem z duszą, a nawet cały nasz dom taki będzie. Do takich domów chcą wchodzić ludzie, a domownicy ładują w nich swoje "akumulatory".

Takie jest to zwyczajne kuchenne czarowanie, a żeby było bardziej magicznie, na zakończenie podaję kilka sztuczek domowej czarownicy ;-) Magia to siła stwarzania, drzemiąca w polu każdego z nas, może zdecydujecie się wykorzystać chociaż jedną z nich?:
  • Kryształ górski umieszczony w pobliżu kuchenki podczas gotowania sprawia, że smak potraw wychodzi lepszy.
  • Doniczka z bazylią na parapecie kuchennym utrzymuje strefę bezpieczną od negatywnych wpływów.
  • Gotując mieszajmy w garnkach zgodnie z ruchem wskazówek zegara, oddala to negatywne wpływy od przygotowywanej potrawy.
  • Aloes jest mile widziany w kuchni - jego sok leczy drobne oparzenia kuchenne, a sama roślina przynosi szczęście.

Zioła i przyprawy, które możemy znaleźć w kuchni i ich magiczne właściwości -przyprawiajmy potrawy z intencją, wzmacniając ją poprzez dodanie któregoś z niżej podanych:

Sól, czarny pieprz - oczyszczanie, ochrona

Tymianek - pobudza i inspiruje do nowych działań, dobry na pokonanie poczucia straty

Rozmaryn - dobry na oczyszczanie i kłopoty sercowe

Rumianek - na pieniądze i szczęście, odwracanie klątw, reprezentuje też męską energię

Liście laurowe - moce psychiczne i wróżbiarstwo, sukces, pieniądze, spełnianie życzeń

Bazylia - domowa harmonia, ochrona domu, oczyszczanie, osłabianie negatywnych wpływów

Pietruszka - wróżbiarstwo, psychiczny rozwój, ochrona

Cynamon - wyższy poziom duchowych i psychicznych umiejętności, pożądanie i miłość

Goździki - oczyszczenie, dobrobyt i pomyślność

Imbir - dodaje siły do pracy, czerpanie z nowych doświadczeń

Oregano - radość, siła, witalność, energia

Mięta - zdrowie, spokojny sen, pozytywne zmiany, oczyszczenie

Wanilia - miłość, namiętność, odbudowanie energii

Nasiona maku - przyjemność, zwiększona świadomość, pomoc w bezsenności

Pieprz cayenne, papryka - postęp w separacji, przyspiesza efekty magicznych prac

Skórka pomarańczy - miłość, wróżbiarstwo, pieniądze, szczęście, emocjonalny spokój





61 komentarzy:

  1. Kuchnia to nie miejsce na spory, a serce domu - wiem brzmi banalnie, ale tak właśnie jest :)
    Bardzo lubię gotować, sprawia mi radość przygotowywanie potraw dla rodziny i przyjaciół, więc nie ma mowy o zmęczeniu, czy znużeniu gotowaniem. Ono mnie odpręża :)
    Bardzo fajny wykaz przypraw i działania. Zawsze zastanawiałam się dlaczego uwielbiam akurat wanilię i cynamon, ale teraz już nieco mi się rozjaśniło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak przyprawiając potrawę wybranym ziołem, dajemy mu nie tylko smak, ale i wybraną intencję. Kuchenne czary-mary ;-)

      Usuń
  2. Kuchnia czy jadalnia to powinny być miejsca wolne od kłótni i złych emocji. Posiłek czy proces jego przygotowywania powinien nam się przyjemnie kojarzyć i nie dostarczać stresu (już i tak go za dużo mamy w życiu). Ja z domu wyniosłam miłość do gotowania (po mamie, a i tata lubi pichcić ;)).
    Kuchnia to taki azyl, gdzie się można przenieść do swojego świata i gotować, piec, smażyć wedle tego, co akurat nam smaki podpowiadają.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co piszesz wynika, że masz bardzo miły i ciepły dom rodzinny, super :-)

      Usuń
  3. Aż zaczęłam machać ręką nad biurkiem sprawdzając, w którą stronę mieszam:) A co do tych emocji podczas gotowania, to zgadzam się, że nie należy gotować w złych i zawsze wyganiam męża z kuchni, gdy mnie wkurza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy już się wkurzę, to zawsze schrzanię posiłek. Dlatego to, o czym tutaj piszę, jest dla mnie bardzo ważne i zawsze staram się to mieć na uwadze :-)

      Usuń
  4. Kuchnia to miejsce w domu, które powinno być wolne od sporów. Posiłki powinny być zjadane w radosnej atmosferze albo przynajmniej w ciszy. :)
    Jak jestem zestresowana to nawet nie tykam się niczego w kuchni, bo wiem, że może mi coś nie wyjść, a szkoda składników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jedzenie po prostu wychodzi niesmaczne.

      Usuń
  5. Święte słowa, ja jeszcze dodam niekomfortowe gotowanie dla wybrednych gości, gdy wiesz, że nawet bardzo się starając zostaniesz skrytykowana.
    Do każdej potrawy trzeba miłości, więc jeśli nie lubię czegoś robić, to na pewno się nie uda lub mniej.
    Chętnie poczytam o tych przyprawach...wszak sam ich dobór to już magia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda rzuciłam w tekście złotą radę, że najlepiej każdego gościa z góry pokochać, ale nie będę obłudna twierdząc, że to zawsze bułka z masłem :-/ Myślę, że w każdej rodzinie zdarzy się maruda, która patrzy tylko, co by tu wytknąć.

      Usuń
  6. Wiem, że potrawy przygotowywane z miłością nie tylko lepiej smakują, ale i poprawiają nastrój i są lepiej przyswajalne. Czytałam już kiedyś o gotowaniu kontemplacyjnym, gdzie też zachęcano do spiewania podczas gotowania. Bardzo ciekawa jest ta zamieszczona przez Ciebie lista przypraw i ich magicznych właściwości. Zapiszę sobie tego posta do ulubionych bo będę do niego wracać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, kiedy ma się za sobą jakąś praktykę kuchenną, to nie sposób nie dostrzec powiązania dobrych emocji i udanych posiłków :-)

      Usuń
  7. Moja mama kiedy mieszała ciasto na babkę to zawsze zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Nigdy nie rozumiałam dlaczego i nieraz kiedy na mnie wypadło to mieszanie, zawsze mi mówiła o tym kierunku, a ja - jak mama nie parzyła, pokręciłam odwrotnie i potem byłam ciekawa co z babką się stanie 😀 I nie pamietam już czy się udawała wtedy , czy nie. 😏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w wielu domach coś było praktykowane, chociaż zupełnie tego nie wiązano z magią. A podobno najwięcej takich zachowań przetrwało na Podlasiu, gdzie jeszcze można spotkać prawdziwe szeptuchy (chociaż ja nie znam żadnej, a szkoda :-) Postaram się jakoś namierzyć, kiedy już tam zamieszkam.

      Usuń
  8. Stara mądrość - przez żołądek do serca;) Zgadzam się, że złość czy zmartwienia nie są wskazane przy gotowaniu, ale nie tak łatwo zostawić za drzwiami emocje, jeśli to np. mąż jest ich sprawcą. A obiad przecież musi być, bo dzieci. Osobiście lubię przebywać w kuchni, ale nie przesadnie. Przyprawy są magiczne, w zapachu i wyglądzie, lubię je mieć w doniczkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkim o czym piszesz zgadzam się. Mnie też czasami mąż "dobija", nauczyłam się w takich przypadkach nie bawić się wielkie gotowanie, tylko robię coś na szybko, bywa, że coś z półproduktów - a co, niech ma za karę, karma wraca ;-) Zioła w doniczkach też hoduję, właśnie dzisiaj przywiozłam melisę. Kupiłam ją po tym, jak przeczytałam artykuł dr. Różańskiego, o tym, ile warta jest herbatka z melisy z popularnych torebek do zaparzania. W melisie działa przede wszystkim olejek eteryczny, który prawie zupełnie ginie w wyniku przetwarzania.

      Usuń
  9. Uwielbiam czytać Twoje posty, Gaju!
    Zgadzam się, że kuchnia to magiczne miejsce. Mnie gotowanie bardzo odpręża.

    Pozdrawiam serdecznie!

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię gotowanie, eksperymenty kuchenne, próbowanie no i... pochwały tych, którzy jedzą te moje dziełka. Wezmę sobie do serca Twoje dzisiejsze rady Gabrysiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę, tylko... skąd ta Gabrysia? ;-)

      Usuń
  11. Lubię gotować przy muzyce, nastraja pozytywnie, a energia ta dobra zawsze potrzebna. Wszystkie zioła hoduję w kuchni na oknie (sieję sama), a wiosną i latem na balkonie, więc cały rok mam świeże. W dużych donicach, codziennie podlewane przegotowaną, wystudzoną wodą, mają się świetnie.
    Ale pachnący ten Twój post. Z przyjemnością przeczytałam.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) A świeże zioła zupełnie inaczej pachną niż suszone, kiedy zaczynałam przygodę z uprawą ziół, to zdziwiłam się, jaka to różnica,

      Usuń
  12. Jak ja tęsknię już za gotowaniem...Ale uziemienie w łóżku nadal trwa:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bardzo lubię gotować i rzadko kiedy mam coś takiego, że muszę. Cieszę się z tego, że przyrządzanie posiłków dla innych sprawia mi taką frajdę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że jesteś szczęściarą. Jakby nie patrzeć, to głównie na kobiety spada gotowanie, nie jest to regułą, ale osobiście niewielu znam mężczyzn, którzy regularnie gotują. Dlatego, pasjonatki gotowania mają dobrze. Ale przecież i pasjonatka gotowania jest tylko człowiekiem i może się z kimś pokłócić, czymś martwić ;-)

      Usuń
  14. Kiedyś gotowanie mnie relaksowało, a od jakiegoś czasu gotuję w biegu, byle szybciej... Jestem wprawiona w gotowanie na czas - np. jak gotuję prowiant do pracy, to zazwyczaj wszystko na raz (na 4 dni w większości, w tygodniu tylko coś dogotowuję) i jeszcze piekarnik chodzi, a w międzyczasie sprzątam i się pakuję ;) Tak się przyzwyczaiłam, że nawet jak mam czas, to wszystko robię na raz i szybko :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam wiele czasu na gotowanie i zgadzam się z Tobą - pośpiech działa na naszą niekorzyść. Przeważnie muszę wybierać pomiędzy gotowaniem, a robieniem czegoś co naprawdę lubię robić, co nie jest fajne. Dlatego też poświęcam jeden dzień na maraton gotowania :-( Ale dopóki będzie chodzenie do pracy, nie ma co myśleć o innym systemie.

      Usuń
  15. Ja uwielbiam gotować ale ostatnio nie miałam wcale na to czasu, dopiero od wczoraj mam chwilę na takie rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod komentarzem Ani już na ten temat pisałam, więc nie będę się powtarzać. Jednak mimo tej lekko niekomfortowej sytuacji, przynajmniej starajmy się w kuchni nie denerwować i nie wypłakiwać żalów podczas szybkiego pichcenia ;-)

      Usuń
  16. Zgodzę się, w gotowaniu jest magia i bez jej szczypty potrawy nie mają w sobie tego czegoś :D
    Ja lubię gotować jak mam spokój i nikt mi w tym nie przeszkadza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ja. Co prawda wszyscy mądrzy radzą - wpólne gotowanie, angażowanie domowników, w szczególności dzieci, to jest to. Jednak nie dla mnie. Może moja niechęć do tłumów w kuchni wynika z faktu, że jestem jedynaczką...

      Usuń
  17. Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja myślę, że po prostu trzeba lubić gotować, bo jak ktoś traktuje gotowanie jako przykry obowiązek, no to coś może nie wyjść i to nie to po prostu. Sama lubię sobie pogotować, coś przygotować do jedzenia, ale całego dnia w kuchni spędzać bym nie chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też, ale nie tylko, miałam na myśli również, że emocje podczas tej czynności są bardzo ważne. Nawet zapalony kucharz może czasami lepić pierogi, gotując się ze złości ;-)

      Usuń
  19. a moim zdaniem wynika to z czegoś innego. gdy jesteśmy wkurzone, po prostu w kuchni nam nie idzie. zwyczajnie nie mamy cierpliwości do dań, a wtedy łatwo coś sknocić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też bywa, moim zdaniem, jedno drugiego nie wyklucza :-)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Nadają charakter każdej potrawie i wspomagają nasze zdrowie, mogą też służyć do domowej magii.

      Usuń
  21. Im lepiej wychodzi mi gotowanie , tym wieksza mam z tego przyjemnosc, a juz w ogole gdy widze, ze wszystko zniknelo z talerza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to na pewno duża motywacja do dalszej pracy :-)

      Usuń
  22. Ja jestem przekonana że nasze emocje wchodzą do jedzenia. Dlatego czuję się dobrze jak zjem coś co jest gotowane z sercem. A czasem "smaczne" potrawy gotowane z krzykiem i złym słowem nad garnkiem powodują u mnie rozstrój żołądka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo zauważyłam obserwując siebie. Ale też za żadne skarby świata nie potrafię tak dobrze ugotować i przyprawić, jak wtedy, kiedy mam wolną od zmartwień i złości głowę.

      Usuń
  23. O to prawda! Do gotowania trzeba mieć natchnienie. Jak się nie ma ochoty to nawet najlepszemu kucharzowi może się obiad nie udać. Grunt to pozytywne nastawienie!

    OdpowiedzUsuń
  24. Gotowanie jako medytacja - to mi się podoba :-))) Gotować uwielbiam... A kuchnia (i jadalnia) to serce mojego domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wszystko tak, jak być powinno :-)

      Usuń
  25. To jest prawda. Ja zawsze jak mam dobry humor to lepiej coś ugotuje ,czy upiekę.
    W złości nic nie wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - choćbym się starała i była uważna, nie wyjdzie tak jak chcę i już.

      Usuń
  26. Jan ie lubię gotować, ale kiedy jestem w kuchni z kimś, np Zaklęciem albo Molly, od razu lepiej się robi, pozytywniej i szybciej przede wszystkim ;P http://granica-istnienia.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotowanie nie jest też moją ulubioną czynnością, gdybym miała wybierać, co zrobić w wolnej chwili, na pewno nie będzie to gotowanie :-) To taki obowiązek, który przyjęłam wieki temu i który staram się wykonywać jak najlepiej, ale bez jakichś wariacji kuchennych. Potrawy proste, w miarę możliwości szybkie. Ale akurat ta prostota nie musi być minusem ;-)

      Usuń
  27. Gaju, ciesze sie, ze Ciebie ponownie odnalazlam po przenosinach... Kuchnia powinna byc takim miejscem z dusza, miejscem wymiany z drugim czlowiekiem, miejsce, ktore juz od wejscia przepelnia nas radoscia i spokojem. Pozdrawiam cieplutko Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo się zgubić w sieci, tym bardziej, że wcześniej zrobiłam sobie przerwę, a teraz o wiele mniej czasu poświęcam na blogowanie. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  28. Uwielbiam bazylię i oregano. :) Ale najbardziej to kocham mleko z cynamonem! Obojętnie czy zimne czy gorące.
    Przywykłam do samotnego gotowania, bo od 6 lat mieszkam sama, ale z moim chłopakiem pogotować lubię. W sumie to jest on jedyną osobą, z którą lubię gotować. :) Reszta świata mnie trochę drażni, ale jestem najzwyczajniej przewrażliwiona. :D
    Pozdrawiam serdecznie i życzę jak najwięcej radości w kuchni, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja również nie lubię tłumów w kuchni. W poście napisałam, że u mnie brak chętnych do pomocy przy gotowaniu, ale prawdopodobnie,sama do takiej sytuacji doprowadziłam :-)

      Usuń
  29. Bardzo ciekawy i przydatny post. Lubię oddawać się smakom i zapachom kuchennym. Jak jestem w kuchni, odzyskuję humor, chyba nie powinnam stamtąd wyłazić, niestety jest bardzo ciasna i dla mnie samej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i przez tę ciasnotę blokowych kuchni nie lubię, kiedy podczas gotowania ktoś mi chodzi za plecami...

      Usuń
  30. Mi pomocników w kuchni nie brakuje, chociaż czasem cierpliwości brak i wolałabym sama coś szybciej przygotować :) Nie mam pojęcia w którą stronę mieszam. Jutro to sprawdzę koniecznie i ewentualnie zmienię nawyki :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Gotowanie jest dla mnie prawdziwą przyjemnością - mam chyba dobrą energię w kuchni:)
    dziękuję za bardzo przydatne informacje!
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń