środa, 19 lipca 2017

Wszystko zaczyna się w głowie

W dużym uproszczeniu - aura to pole energetyczne , które otacza wszystko, co żyje. Aura otacza nasze ciało i odzwierciedla naszą życiową energię. Obiekty nieożywione również posiadają aurę, ale jest ona związana z energią, którą my w ich stronę kierujemy. 

Aura człowieka chwyta i koduje każdy przepływ energii, nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy tego świadomi. Wpływ na nas ma zarówno energia wysyłana przez innych, jaki i ta wysyłana przez nas do kogoś innego - wypowiadane przez nas słowa oraz nasze myśli, przede wszystkim wibrują w naszym własnym polu energetycznym.

Oczywiście, negatywne nastawienie, narzekanie, gniew, plotki itp. osłabiają naszą aurę, przez co słabnie nasza życiowa energia, dlatego nigdy nikomu nie życzmy źle, a zwłaszcza sobie samym. Dobrze jest też pamiętać, że tak naprawdę nie przechodzimy obojętnie obok żadnych, dziejących się wokół nas zdarzeń, nawet jeśli nam się wydaje, że to coś nic dla nas nie znaczy.

To takie proste i jednocześnie trudne - zachować czystość myśli i mowy. Kiedy zaczęłam się obserwować pod tym kątem, bardzo szybko zauważyłam, że o ile z ograniczeniem ględzenia idzie mi łatwiej, to nawyk "skrzeczących" myśli wyskakuje niczym diabeł z pudełka. Jednak kiedy wróg zostaje rozpoznany, to możemy otrąbić połowę sukcesu. Zwykle nasze zainteresowanie rozwojem wewnętrznym idzie w parze z rosnącą świadomością tego, jakie informacje trafiają do naszej aury.

Jest jeszcze jedna zasada, która czasami budzi w nas sprzeciw, lecz jest to sprzeciw nieuzasadniony: to czy będziemy szczęśliwi, zależy tylko od nas, a nasze poczucie szczęścia zaczyna się właśnie w głowie. Jeśli nasze myśli będą niezharmonizowane, katastroficzne albo złośliwe, to prawdopodobnie w naszym świecie nie będzie działo się najlepiej, a to jeszcze nie wszystko - ponieważ nie żyjemy w próżni, to nasze nieszczęście będzie emanowało na otoczenie i znajdujących się w nim osoby.

Biorąc powyższe rozważania pod uwagę, czyż nie jest obowiązkiem skanowanie tego, co wychodzi z naszej głowy, skoro wywiera to wpływ na przyszłość naszą i innych ludzi? Bez wzgledu na to, jak bardzo wydaje nam się to trudne, zawsze wybierajmy dobro, ponieważ to, kim jesteśmy dzisiaj, wynika z tego, o czym myśleliśmy wczoraj.

Na zakończenie dwie podpowiedzi na to, jak własną myślą można stworzyć własne szczęście:

1. Kogo widzimy w osobach w osobach bliskich? Bywa, że właśnie w bliskich relacjach trudno jest dostrzec coś dobrego. Jeśli męczą nas uprzedzenia związane np. z partnerem (denerwuje nas, uważamy, że się zaniedbał, nie kocha nas tak jak dawniej), musimy ponownie uwierzyć, że partner to ktoś niezwykły, choćby na siłę dostrzegać w nim dobro i podkreślać to przy każdej okazji. Powinniśmy również wysyłać do niego prosto z serca mnóstwa miłości, szczerze! Niech będzie to zwyczajna miłość do wszystkiego, co żyje, przecież nawet takiej brakuje w bardziej skostniałych związkach. Jeśli zależy nam na partnerze i wytrzymamy w swoim postanowieniu, ten po kilku dniach pod wpływem naszej postawy  stanie się ponownie miły dla serca i oka.

2. Trudne relacje w pracy. Szef nas gnębi, a koleżanki z pracy to wydry? Ich wszystkich również możemy "załatwić" pozytywnym nastawieniem. Myślmy i mówmy o szefie dobrze, szczerze uśmiechajmy się do niego i zwracajmy się jak do osoby, którą darzymy sympatią. Oczywiście, żeby zadziałało, nasza postawa musi być spójna w każdym detalu, w działaniu nie może być miejsca na fałsz. Jeśli uda nam się polubić drugą osobę, taką jaka jest, to i ona otworzy się pod wpływem naszych uczuć i tym samym uzyskamy spokój.

Oczywiście to, czy zechcemy podjąć trud takich działań, zależy od nas, czasami bardziej opłaca się znaleźć inną pracę lub odejść od partnera, kiedy ten zachowuje się, na tyle toksycznie, że niszczy nam życie. To indywidualne decyzje, nie podlegające niczyjej ocenie, jednak wydaje się, że warto chociaż trochę zawalczyć, nie skreślać od razu. Z powyższymi punktami sama pracowałam z dużym powodzeniem i ciekawa jestem, czy macie również podobne doświadczenia - na to, że wszystko zaczyna się w głowie.


61 komentarzy:

  1. No hejka :) Te porady przydały by się naszym rządzącym :D Oj powinni poczytać sobie ten post, oj powinni :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też podzielam Twoją opinię! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Kiedyś żyłam w zupełnie inny sposób. Odbierałam z otoczenia racjonalne argumenty, kierowałam się niemalże jedynie racjonalizmem. Byłam nieszczęśliwa. Dopiero, gdy zaczęłam szukać siebie, zgłębiać wiedzę o emocjach, ego, aurze, nastawieniu, dostrzegałam, że wcześniej wiele traciłam. Nie da się być szczęśliwym, gdy się nie dostrzega, że jest coś poza suchymi faktami.
    Warto podjąć trud, aby się udoskonalać i dawać dobry przykład innym.
    Po prostu świetna sprawa z tym tekstem. Czasem zapominamy o rzeczach kluczowych, jak chociażby pozytywne nastawienie właśnie.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Mnie odpychają osoby, które patrzą wyłącznie szkiełkiem i okiem, w sensie, nie trzymam z takimi blisko, ponieważ nie nadajemy na tych samych falach. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Zdecydowanie biorą sobie Twój post do serca muszę przestać użalać się nad sobą i marudzić. Moce postawienie poprawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mimo, że będziemy upadać, może nawet codziennie, to nie poddajemy się :-) Mówię to także do siebie.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wpis.
    Tak to własnie jest ,że wszystko zaczyna się w głowie,
    dlatego staram się do wszystkiego podchodzić z pozytywnym nastawieniem.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to przebija przez Twego bloga :-)

      Usuń
  5. Bardzo mądry wpis ;) Szczera prawda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy wchodzimy do pomieszczenia gdzie inni siedzą uśmiechnięci od ucha do ucha to i nam robi się lżej na sercu...Uśmiech więc niech i nam towarzyszy ...to taka dobra energia:):)
    Dobrego dnia Gaju
    Zbyt często tkwimy w postawie oczekującej od innym i wpadamy w doły gdy nam tego nie dają....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tymczasem szkoda życia na smutki z wydumanych powodów.

      Usuń
  7. Jednakowa sytuacja może się przydarzyć dwóm osobom i może być tak, że jedna wpadnie w czarna dziurę depresji, a druga niepowodzenie przekłuje na powodzenie innej dziecinie życia i na tym się skupi. Mam rację? Chyba tak. Gdybym tego kiedyś nie zrobiła - różnie mogło być. Tak samo z chorobami jest - im więcej się skupiamy na bólu tym bardziej boli, bo wszystko zaczyna się w głowie. Pozdrawiam ciepło Gaju ( 3.08 - laryngolog )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Kiedyś już wychodziłam z deprechy i wiem jak mi się to udało. To cenna lekcja. Odezwę się co u mnie :-) Teraz mam jakiś kocioł, zero czasu. A może przez to lato tak mi mi się porobiło...

      Usuń
  8. Jestem bardzo ciekawa jak jasna jest moja aura, czy bije po oczach, czy tylko bardzo intensywnie świeci ;) A tak poważnie to już kiedyś czytałam o aurach i temat bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie umiem aury zobaczyć :-)

      Usuń
  9. To ponoć najważniejsze prawo wszechświata. Wierzę w nie bez wątpliwości. Wiele razy za pomocą myśli (wizualizacji) osiągnęłam cel. Jednak to, o czym piszesz, czyli aby kontrolować ten potok mysli na codzień, jest najtrudniejsze. I niestety właśnie sobie uświadomiłam, że już dawno zarzuciłam próby kontrolowania umysłu, i przydałoby się do tego wrócić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałoby się, głównie z tego powodu, że to wchodzi w nawyk, na początku jest słabo, później wszystkie zaburzenia widzisz i szybko reagujesz :-)

      Usuń
  10. Wszystko to prawda, co przetestowałam na sobie, kiedyś częściej narzekałam, częściej wpadałam w chandrę...ale znajoma z pracy podsunęła mi dobry sposób i tego sie trzymam. Sposób prosty - wszędzie widzieć przede wszystkim pozytywy, problemy rozwiązywać, malkontentami sie nie przejmować, otaczać sie właściwymi ludźmi i dużo rozmawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwi ludzie w naszym otoczeniu to ważna sprawa, dlatego nie ma po co z siebie robić świętej i cierpliwie znosić tych, którzy (choćby z dobrych chęci) psują nam krew, tylko odważnie bronić swoich granic należy.

      Usuń
  11. To prawda wszystko zaczyna się w głowie. Myślami kreujemy swoją rzeczywistość. Zależnie od naszego stanu psychicznego aura przybiera określony kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie umiem swojej zobaczyć...

      Usuń
  12. Interesujący wpis! Bardzo ciężko jest jednak kontrolować swój umysł.
    Może zdradzisz Twój sposób:)

    Pozdrawiam serdecznie!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój sposób jest prosty dla upartych - systematyczna, codzienna praca, każdego rana od nowa. Po jakimś czasie jesteś w tym nawet dobra, ale i tak ciągle się potykasz. Ale to nic, bo nie ma idealnych ludzi. Chyba ;-)

      Usuń
  13. Pozytywne nastawienie przyda się nam do wszystkiego. To prawda, że czasami marudzimy, narzekamy, ale w tym codziennym życiu lepiej jednak patrzeć łaskawszym okiem.
    Tekst biorę sobie do serca i muszę wyluzować i przestać spinać się czasami o bezsensowne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przypominać sobie o tym zaraz po przebudzeniu. Sama na wyświetlaczu telefonu mam napisane: "Co myślimy, to tworzymy, co czujemy, to przyciągamy, co sobie wyobrażamy, to przychodzi."
      Zerkam na to i od razu się mobilizuję :-)

      Usuń
  14. muszę się w koncu wyzbyć tego narzekania ... MUSZĘ,no!
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... Narzekanie to nic dobrego, może przez chwilę pomaga, ale kiedy nie przestajemy, zaczyna nas zatruwać.

      Usuń
  15. To prawda, lepiej byc pozytywnie nastawionym niż ciągle narzekać, ja staram się omijać takich ludzi, którym ciągle jest źle bo po co ma mi to psuć humor, wiadomo, że nie zawsze jest kolorowo, ale narzekaniem i marudzeniem niczego nie zmienimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ludzi też nie zmienimy, więc jeśli nie przestają smęcić, to lepiej zmienić otoczenie, zanim to przejdzie na nas.

      Usuń
  16. O tak, wszystko zaczyna się i jest w naszej głowie. Wierzę w to, jestem tego pewna. Mam niestety skłonnośc do narzekania ale od jakiegoś czasu bardzo nad sobą pracuję i, jak to nazywam, nie dopuszczam złych mysli do głowy. łatwiej mi tak żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kiedy już zakosztujemy też różnicy w jakości życia, to późnej łatwiej nam się pilnować :-)

      Usuń
  17. Pięknie Gaju piszesz i to jest prawda. Wszystko powstaje w naszej głowie, tak naprawdę wszystko w naszym życiu zależy od nas samych. Jesteśmy tacy jakie są nasze myśli. Ważne, żeby nauczyć się okiełznać nasz niższy umysł czyli ego i nie pozwalać mu na ten natłok myśli, związanych z zewnętrznym światem, o których nie potrzebnie ciągle myślimy. Podobno każdy może nauczyć się widzieć energię, też mam na to ochotę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet już czytałam, jak się tego nauczyć, ale jakoś jeszcze się nie zabrałam za ćwiczenia...

      Usuń
  18. Moja przyjaciółka kiedyś twierdziła, że widzi ludzkie aury, tak jakby. ;D Podświadomie czuła komu nie ufać i kogo nie darzyć sympatią. Myślę, że wiele zależy od naszego nastawienia i myślenia, ale od toksycznych ludzi radziłabym się trzymać z daleka i uwalniać się z takich relacji. Są bardzo niszczycielskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w starej pracy spotkałam pana, który twierdził, że jest po kursie widzenia aury. I tak jakoś po prostu powiedział nam wszystkim po kolei, jaki mamy kolor. Dotąd nie wiem, czy bujał. Natomiast z wyczuciem to prosta sprawa, czasami zazdroszczę ludziom, którzy czują słabiej, ich życie wydaje się prostsze.

      Usuń
  19. Mój ostatni bardzo toksyczny związek niemal mnie zabił... Z pomocą bliskich mi osób i jakiejś uśpionej energii we mnie - wstałam. I wiem jedno: "wszystko zaczyna się w głowie"... Uśmiech działa, nawet gdy usmiechamy się przez łzy. Czasem trudno dojrzeć światełko w tunelu, ale warto poszukać :-).
    O Holendrach mówi się, że są mało empatyczni, mało emocjonalni czy nawet wyrachowani. Ale zapytasz takiego: jak ci leci?, usłyszysz zazwyczaj: dobrze, wszystko OK. Nawet gdy syn jest ćpunem, żona ciężko chora a szef wrobił go w przekręt finansowy... Ale, tak sobie myślę, że może tu leży właśnie droga do sukcesu? Myślenie pozytywne i specyfika mentalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też w życiu różnie bywało i dlatego wiem, że nawet kiedy znaleźliśmy się w paskudnej sytuacji, ale w głowie uparcie kreujemy na plus, to zło zaczyna się oddalać. Długo by opowiadać... :-)

      Usuń
  20. Z pewnością takie pozytywne nastawienie bardzo pomaga ❤️

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawe rady. Dobre nastawienie to połowa sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Święta prawda, zgadzam się z każdym słowem:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja myślę, że prawdziwe szczęście to stan umysłu, o jeżeli ktoś będzie chciał to przy świetnej pracy cudownej rodzinie mnóstwie pieniędzy i wspaniałych przyjaciołach znajdzie problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się, że należy postanowić, ze będzie się szczęśliwym i po prostu tak zrobić. W tym stwierdzeniu nie ma przesady. To ograniczenia jakie stawia przed nami umysł są realną przeszkodą do bycia szczęśliwym.

      Usuń
  24. Wszystko się zgadza. I o dziwo nie potrzeba do tego magii, tak już po prostu jest :) Nasza głowa, nasze myśli i przekonania to potężna siła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na tym blogu staram się pokazać, że nasze życie jest magiczne każdego dnia :-) Bo co to jest magia, jak działa? Właśnie głównie poprzez siłę myśli, moc intencji, wiarę w siebie, wizualizacje, afirmacje - coś pominęłam? :-)

      Usuń
  25. Masz rację tak wiele siedzi w naszej głowie, często kwestia nastawienia zmienia cel z chcec w moc. Nie raz na samym starcie jesteśmy przegrani, bo sądzimy, że nam się nie uda. O tym oddziaływaniu myśli na innych nie wiedziałam, ale na pewno wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - byłam przerażona, kiedy zaczęłam obserwować własne myśli. Nie jest łatwo być na 100% pozytywnym, ale to nasz obowiązek by do tego dążyć. Pamiętajmy, że zatruwamy nie tylko siebie :-)

      Usuń
  26. Bardzo ciekawy post. Pracuję nad tym. Staram się myśleć bardziej pozytywnie. Uczę się tego i widzę już efekty.

    Pozdrawiam serdecznie, Aga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To praca na całe życie, bo prawdopodobnie zawsze będziemy upadać, ale nie zrażajmy się :-)

      Usuń
  27. Wiesz, ciężko jest do buczącego szefa żywić pozytywne emocje - potrzeba dużo samozaparcia. A może o to w tym wszystkim chodzi - takie zachowania wymagają dużo energii a ludziom za rzadko coś się chce....
    Do tematu aury podchodzę z dystansem, może dlatego że nigdy nie widziałam jej na własne oczy...
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie zdobyłam się na takie samozaparcie :-) To był eksperyment, ale zadziałał. Myślę, że kiedy myślimy "on nas nie lubi, chce nam dokuczyć" itp. to również zaczynamy się stosownie do tych przekonań zachowywać. Próba otwarcia się na drugiego człowieka, takiego otwarcia bez oceniania, po prostu, daje pozytywne efekty, ale też kosztuje nas trochę. Czasami honor trzeba schować do kieszeni, by przekonać się, że to działa :-)

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Okazuje się, że nieświadomie stosuję wiele technik rozwoju duchowego. Moja mama wierzy, że odradzamy się w wielu życiach, za każdym razem będąc lepszą wersją siebie z racji doświadczeń z poprzedniego istnienia. Jeśli wierzyć w to, co mówi, wygląda na to, że żyłam już kilka razy i nieźle dostałam w kość! Haha
    Nasze myśli mają ogromną moc. To czego nie rozumiem są osoby, które nie zdają (nie chcą zdawać?) sobie z tego sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też przemawia ta teoria z odradzaniem, bardziej niż wizja oczekiwania na sąd ostateczny. Jest możliwość zbadania kim byliśmy w poprzednim wcielenie (poprzez hipnozę regresyjną), ale to trochę kosztuje, a nie mam teraz kasy na takie luksusy ;-)

      Usuń
  30. Mądry i skłaniający do przemyśleń tekst. Niby w aurę nie wierzę, ale wiadomo, że gdy zbliżasz się do jednych ludzi, czujesz sympatię, a innych omijamy szerokim łukiem. Ludzie złośliwi, pełni pretensji i nieżyczliwi są tacy nawet w hospicjum, o czym pisał ks. Kaczkowski. I jeszcze obciążają poczuciem winy za nieudane życie swoje dzieci.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jeszcze aury nie widziałam, ale potrafię w to uwierzyć, tym bardziej, że bardzo dobrze odczuwam takie sprawy. Zresztą każdy z nas w coś może uwierzyć szybciej, w coś nigdy nie uwierzy. Ostatecznie nasza wiara określa nasz świat, który jest dla nas taki, jaki myślimy, że jest ;-)

      Usuń