sobota, 30 września 2017

Piękne i zdrowe włosy to nie tylko ozdoba

Słowiańska wiedza w włosach - LINK
Włosy są naszą naturalną ozdobą, świadczą również o kondycji organizmu - jeśli jesteśmy osłabieni i zestresowani, one również będą marnie wyglądały. Okazuje się, że to nie wszystko. W magii, a po części też w wierzeniach ludowych (w tradycji), włosom przypisuje się inne, bardzo ważne znaczenie dla człowieka i o tym będzie w dzisiejszym artykule. 

W tym miejscu muszę zaznaczyć, że to, o czym niżej piszę, nie jest dla mnie oczywiste, aczkolwiek też nie odrzucam tego zdecydowanie. Może być to prawdą w całości lub w części, nawet nie zamierzam tego rozstrzygać, przecież nie wszystko musi być do końca dopowiedziane (chociaż dzisiaj tak wolimy - znać odpowiedź na każde pytanie, choćby fałszywą).

Każda część naszego ciała jest po coś, włosy również nie rosną wyłącznie dla naszej ozdoby, a ich kondycja, długość, kolor i sposób noszenia mają znaczenie dla jakości naszego życia. Włosy określane są jako nasza siła życiowa, anteny w kontakcie ze światem czyli jakby przedłużenie systemu nerwowego. Wychwytują energię z otoczenia i przekazują tym samym do mózgu ważne informacje.

Dzięki długim włosom odbywa się to sprawniej, natomiast krótkie odcinają nas od otoczenia, wtedy w swoich decyzjach bazujemy głównie na intelekcie. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że włosy - aby mogły tę funkcję wypełniać - muszą mieć min. 7 cm, ale im dłuższe, tym oczywiście lepiej.

Rozpuszczone włosy, to fryzura wymagająca dużo wewnętrznej siły. Poruszając się wśród obcych ludzi z rozpuszczonymi włosami, zbieramy z otoczenia bardzo dużo energii, co może nas przytłaczać, a poznać to można po tym, że włosy nagle zaczynają nam przeszkadzać, denerwują nas, czujemy, że natychmiast musimy je związać. I tak należy zrobić. Fryzura z rozpuszczonych włosów pozwala na łatwiejsze nawiązanie kontaktu ze światem duchowym,  jednak włosy powinniśmy rozpuszczać w miejscach, gdzie czujemy się bezpiecznie. U Słowian istniała tradycja, że kobieta mogła rozpuścić włosy tylko w domu lub na łonie natury, ponieważ rozpuszczone lub krótko przystrzyżone włosy  (u słowiańskiej kobiety średnia długość włosów oznaczała do pośladków!) zbierały całą negatywną energetykę, również pożądliwe myśli mężczyzn. Hmm... Może to i dziwne, ale z drugiej strony często w tradycji tkwi ziarno mądrości.

Włosy bramą do naszego wnętrza. Po przykrych przeżyciach lepiej jest od razu umyć głowę. Osoby pracujące z energią wierzą, że dotknięcie cudzych włosów może sprawić, że te zaczną gorzej rosnąć, a nawet wypadać, i tu znów wtręt z tradycji: kiedyś do naszych włosów mógł dotknąć jedynie ktoś bliski. Tak więc, o podcinanie końcówek lepiej jest prosić osobę, o której wiemy, że dobrze nam życzy. Tak samo oddawanie komuś obciętych włosów to dowód zaufania (pukiel włosów jako dowód miłości - daje się jeszcze???), można ich przecież użyć w złych intencjach. Ba, ostrzyżone włosy i paznokcie należy jak najszybciej spalać, ponieważ jeśli wyrzucone części ciała człowieka gdzieś gniją, to wpływa na cały organizm człowieka - tylko czy to aby wykonalne dla wszystkich w dzisiejszych czasach, gdzie miałabym palić swoje włosy mieszkając w bloku...?

LINK

Razem z włosami obcinamy swoją intuicję, ale też pamięć i przeżycia emocjonalne, dlatego człowiekowi, który przeżył ogromny ból radzi się ostrzyc włosy. Tak samo podczas choroby obcinając włosy pozbywamy się energii z tą chorobą związanej.
Kiedy kobieta zmienia fryzurę z długiej na krótką, zaraz po obcięciu włosów doświadcza wzrostu energii życiowej, lekkości i zadowolenia, a wytłumaczenie tego stanu rzeczy brzmi następująco: wyzwolona została energia nagromadzona w długich włosach i wytraca się na krótkotrwałą eksplozję, euforia nie będzie trwała długo.

Jeszcze ciekawa sprawa związana z grzywką. Otóż, polecane jest odsłonięcie czoła, wtedy czujemy się silni i otwarci na świat. Być może ma to związek z tym, że kości czołowe są porowate i przepuszczają światło do gruczołu szyszynki w mózgu, a ta, jak wiadomo, jest powiązana z czakrą trzeciego oka.

To jeszcze nie wszystkie rewelacje włosowe, mam tego więcej, ale opowiem  innym razem, bo kto ma dzisiaj czas i siły na czytanie godzinami jednego artykułu? Ciekawa jestem, ile z tego jesteście w stanie przyjąć za prawdę, a co wydaje Wam się wierutną bzdurą...

Zresztą, bzdury czy nie bzdury, ale mnie osobiście temat wciągnął. Ciąg dalszy nastąpi!

53 komentarze:

  1. Ja bym mogła czytac dalej, bo bardzo ciekawy temat. Akurat włosy są moim największym kompleksem (o którym w sumie chyba nikt nie wie...). Bo chodzi o to, że nie pasuja mi długie włosy i choć nie raz o takich marzyłam, to pasuje mi tylko fryzura bob do ramion. Może w nastepnym wcieleniu będę miała piekne długe włosy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, moje też nie są zbyt udane (mam delikatne włosy) i pewnie odpowiednia dla nich długość to do ramion. Wbrew obiegowym opiniom zapuszczam bez końca, teraz mam już za łopatki. Czuję taką potrzebę, po prostu chcę mieć długie i mam, ale oszałamiającego wrażenia na pewno nie sprawiają ;-)

      Usuń
  2. Ciekawe bardzo ciekawe, co ś w tym jest :-)
    czekam na ciąg dalszy...
    A jednak wierzenia ludowe są ważne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak w każdej plotce tkwi ziarno prawdy, tak samo z tradycją - kiedyś ludzie więcej czerpali z natury, znali więcej takich powiązań. A teraz prawie wszystko wyparliśmy, daliśmy pierwszeństwo naukowym uzasadnieniom. Równowaga wyraźnie jest zakłócona. Chociaż też nie każda tradycja jest dla mnie zrozumiała, ale nie o tym tutaj dzisiaj. W każdym razie, te włosowe tradycje mają dużo wspólnego z krążeniem energii, a dzisiaj zupełnie tego nie bierze się pod uwagę. Czy słusznie?

      Usuń
  3. Wiem tylko jedno, że jak zrobiłam sobie dready, to po kilku miesiącach miałam wrażenie, że jak nie rozplączę ich albo nie utnę, to zwariuję. Oo Dosłownie miałam potrzebę uwolnienia włosów. Ale wiem, że to indywidualne moje odczucie, bo ludzie normalnie tak nie mają ;]

    Gdzie palić? Koleżanka, jak potrzebowała coś kompletnie spalić, brała metalową pokrywkę i na niej paliła.

    Coś mi się skojarzyło: kobiety bardzo często zmieniając coś radykalnie w swoim życiu (jakby na znak tego) zmieniają też fryzurę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, na pokrywce, a co z dymem? Jednak jest to kłopot... A z tą zmianą fryzury to zauważyłam, także na swoim przykładzie. Sama miałam już wiele fryzur o różnych długościach, ale też dziwnie się zbiegło moje zamiłowanie do długich, naturalnie pielęgnowanych włosów z obecnym etapem mojego życia. Z dredami też nie dałabym rady. Dziwię się również, jak dziewczyny wytrzymują z doczepianymi włosami.

      Usuń
    2. Otwierała okna i dym wyfruwał. Ale nie paliła nie wiadomo jakich ilości, by się miało nakopcić. Często paliła listy.
      Ja już takie próby z włosami przechodziłam, że dziś sama sobie się dziwię i nie wiem po co mi to było. Gdy zaczęłam dbać o włosy metodami naturalnymi, zaczęły lepiej rosnąć. Wreszcie przekroczyły długość, poza którą kiedyś w ogóle nie chciały rosnąć.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawie napisane i chętnie dowiem się więcej na temat włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, no to niedługo skrobnę :-)

      Usuń
  5. Ciekawe... Aż tak się zastanowiłam i faktycznie mam ochotę i wychodzę z rozpuszczonymi włosami i w pewnym momencie jest tak, że one mi zaczynają przeszkadzać, ale nie związuję, bo psuje mi to koncepcję - przecież specjalnie zostawiałam je rozpuszczone, ale przez to potem czuję się taka wypompowana. Grzywki nie noszę, ale jak podetnę włosy to jest taka lekkość. ;) Czekam na dalszą część. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, kiedy pierwszy raz czytałam różne tego typu informacje o włosach, też byłam w szoku na ile to pasuje do moich odczuć :-)

      Usuń
  6. No to bale... Właśnie "nabyłam" sobie jeżyka... Długość moich włosów to około 2 cm... Za jakies pół roku (jak dobrze pójdzie), osiągnę polecaną powyżej minimalną długość. Powiem tylko, że nie było to całkiem świadome działanie, taki trochę "wypadek przy pracy"... Ale wydarzyło się to po kolejnych moich przejściach osobistych i w związku z Twoim tekstem nasunęłą mi się konkluzja pewna... Bo czuję się świetnie! Wychodzę z domu i uśmiecham się do zszokowanych troszke sąsiadek, czuję się lekko i tak ... otwarcie. Podobaja mi się moje oczy, jest jakos inaczej ze mną ale pozytywnie (pomimo, ze depresja jesienna szaleje). Miałam kilka dni, gdzie przymierzałam różne kapelusze, a nawet perukę... Ale czułam się taka...stłamszona?
    Tekst ciekawy i potwierdza znowu, że ludowe wierzenia mają swoje żródła w intuicji i doświadczeniu. Czekam na jeszcze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też doświadczyłam nieraz przypływu energii po ścięciu włosów, bo w przeszłości wiele razy radykalnie zmieniałam fryzury i każdy podziwiał mnie za... uwaga - odwagę :-)) Okazuje się, że dla wielu osób zmiana fryzury to prawdziwy akt odwagi.

      Usuń
  7. A wyobrażacie sobie prosić fryzjera, żeby zapanował Wam ścięte włosy do domu?😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie :-)) A zwłaszcza, że u fryzjera zawsze można poznać osiedlowe ploteczki.

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy wpis Gaju - a ja jakoś nie potrafię z odsłoniętym czołem i chyba moja szyszynka niedoświetlona jest :) Czakra zawodzi i potem ja też zawodzę się na ludziach. Intuicja czasem szwankuje - teraz przynajmniej znam powód

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja odwrotnie, z grzywką nie mogę, ale szczerze, to wzięło się to stąd, że mam delikatne włosy i grzywki wychodzą mi marne. Jakbym się nie uczesała, to po chwili mam taki przedziałek jak u Bolka z filmu Bolek i Lolek.

      Usuń
  9. Gaju, to bardzo ciekawy temat, na ciąg dalszy. Może coś w tym jest,ja mam długie włosy,bardzo mocne i lubię kiedy są rozpuszczone. Ale w pewnym momencie zaczynają mi przeszkadzać.Dlatego splatam warkocz i wtedy czuję się dobrze. Wiele razy próbowałam z grzywką i za każdym razem żałowałam,że włosy ścięłam. Grzywka przeszkadzała mi niemiłosiernie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Również myślę, że "coś" w tym jest, może nawet bardziej czuję niż myślę...

      Usuń
  11. Na pewno lepiej się czuję, gdy poprawiam fryzurę u fryzjera, z zapuszczona fryzura czuję się brudna.
    O łysiejących mężczyznach mówiono, że mają zbyt krótkie łóżko:-)
    Bardzo ciekawe, czekam na więcej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, łysiejący mężczyźni... O tym nie znam znam żadnego magicznego wyjaśnienia, o siwych włosach już tak ;-) Ale otym będzie w następnym poście.

      Usuń
  12. Ja dbam o włosy jak mogę, ale i tak borykam się z problemem wypadania.
    Już nawet ustaliłam częściową przyczynę i walczę o ich lepszą kondycję od wewnątrz.
    Na ich wygląd nie narzekam. Lubię o nie dbać.
    Pozdrawiam poniedziałkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dbać o zdrowie włosów to wg mnie raczej od wewnątrz. Mnie tam nigdy żadne wcierki czy zdrowotne szampony w wypadaniu nie pomogły, tylko biotyna działa na 100% i to już po tygodniu widać poprawę :-)

      Usuń
  13. Bardzo ciekawe informacje, w niektórych przypadkach, np. obcinania włosów po chorobie, coś jest na rzeczy. Choć do tej pory sądziłam, że chodzi o ich wzmocnienie, że podcięte - potem lepiej rosną i są zdrowsze. A może chodzi o jedno i drugie? Tak czy inaczej włosy dla nas kobiet sa bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, tak naprawdę tego nie wie nic, możemy tylko coś wyczuwać, podejrzewać. Ja jednak cenię sobie swoją intuicję, im częściej się na nią zdaję, tym lepiej mi się żyje, a ona podpowiada mi, że włosy są ważne. Może nie każdy szczegół z tych przekazywanych wierzeń ma dla mnie znaczenie, ale takie ogólne sprawy, związane z przepływem energii już tak, bo przecież w końcu wszystko jest energią...

      Usuń
  14. O, powiem Ci ze to bardzo ciekawe co piszesz, ja przed samym rozwodem scielam wlosy, ale teraz jestem gotowa, a wrecz mocno pragne znów miec je do ramion, mzoe troszke dluzsze :) Zdecydowanei wole sie w dlugich wlosach chociaz zas wole zwiazane jak rozpuszczone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli też masz takie przemyślenia. Przyznaję, że ja też skłaniam się na tak ku tym "zabobonom", jak to jest określane przez sceptyków.

      Usuń
  15. Jaki fajny post stworzyłaś-podoba mi się ! Wszystko dokładnie przeczytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny i bardzo przydatny post :)
    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam na nowy wpis <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowite informacje. Sporo nowości jak dla mnie.
    Włosy są bardzo ważne, ale nigdy nie rozpatrywałam tych rzeczy z punktu widzenia, z którego piszesz!
    Będę teraz pamiętać, co zrobić po przykrych przeżyciach i czekam na dalszy ciąg!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrości przodków ;-) Nie wiem ile w tym prawdy, to już każdy intuicyjnie musi wyczuć.

      Usuń
  18. Nigdy nie słyszałam o tych wierzeniach, zabobonach. To totalnie nie dla mnie. Ja traktuję włosy zadaniowo - tylko w tym roku były już czarne, blond, brązowe, miały fioletowe pasemka... :) Włosy muszą dopasowywać się do mojego samopoczucia.

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, myślę, że cała tematyka tego bloga nie jest dla Ciebie, bo tu tylko o czymś więcej, niż widać gołym okiem...

      Usuń
  19. Temat frapujący i przyznam się szczerze, że wszystko co napisałaś jest dla mnie do przyjęcia i zaakceptowania. Moja matka zawsze chciała żebym nosiła długie włosy, bo to ozdoba kobiety. tym czasem były one cienkie, rzadkie i trudno się skręcały na wałkach. Zgadzam się, że obcięcie włosów, daje poczucie wzrostu energii,odmłodzenia i lekkości. Za każdym razem, gdy obcinam mam takie odczucia. Co prawda Samson stał się słaby, gdy mu je ścięto, ale należy to uznać za wyjątek od reguły. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może o to właśnie chodzi, żeby to co czytamy, było dla nas, żebyśmy mogli to zaakceptować i nie doszukiwać się na siłę innej prawdy. O pewnych rzeczach trudno jest powiedzieć - to nie jest prawda na 100%.

      Usuń
  20. Przykro mi trochę, kiedy moje komentarze pozostają bez odpowiedzi. Musiałam chyba coś kontrowersyjnego napisać na swoim blogu, że moje słowa tutaj pozostają bez odzewu :( Zaglądam jednak wiernie i poleciłam nawet Twojego bloga swoim Czytelnikom. Nie poddam się! :)

    Mam włosy do pasa. Rzecz nieczęsto spotykana przy dzisiejszych włosowych wariacjach. Bardzo mnie zaciekawił podjęty przez Ciebie temat, szczególnie obcinanie włosów dla pozbycia się ujemnych emocji. Swoje długie do pasa włosy noszę przez większość życia, jednak był jeden moment, w którym obcięłam je "na chłopaka"- był to czas, w którym barzo wyraźnie zaczęła się kształtować moja osobowość. Z zakompleksionej dziewczyny stałam się pewną siebie szaloną kobietą. W moim przypadku te wierzenia się spełniły :)
    Co do zasłaniania włosów wśród obcych ludzi, od razu na myśl przyszły mi wschodnie religie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O seeker przepraszam, zrobiłam to nieświadomie. Na bieżąco zawsze odpowiadam, ale do starszych postów już sobie darowałam. Są przecież blogi gdzie autorzy wcale nie odpowiadają, więc pomyślałam, że i tak jestem w porządku, ale się myliłam. Poprawię się od tej pory :-)

      Usuń
    2. W porządku! :D W jednym komentarzu zadałam konkretne pytanie i czekałam na odpowiedź, dlatego się zdziwiłam haha!
      I proszę, nazywaj mnie Sylwia :)

      Usuń
    3. Wschodnie religie, ale też wierzenia Słowian. Aczkolwiek nie lubię nakrywać głowy, robię to tylko zimą, ze względu na zimno. Też mam długie włosy i nie wyobrażam sobie teraz innych :-) Często kobiety w moim wieku ścinają włosy, rzekomo to odmładza. No nie wiem...

      Usuń
  21. Jedno się na pewno zgadza - bo doświadczyłam tego na sobie - miałam włosy długie, ścięłam na krótkiego "boba" i to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu - dostałam ogromnego "kopa" energetycznego - naprawdę! A najciekawsze jest to, że ta energia rozpiera mnie do dzisiaj...
    jestem ciekawa dalszych opowieści o włosach. Masz rację, za długie artykuły są po prostu męczące...
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ten kop rzekomo nie powinien trwać długo, już więc mamy sprzeczność :-) Te rewelacje każdy musi sam ocenić i orzec, co mieści mu się w głowie. Jestem przeciwniczką brania wszystkiego co czytam za dobrą monetę, ale też z góry niczego nie neguję, czasami tylko się przyglądam, nie mówiąc tak czy nie. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  22. Niesamowite, gdy zakładałaś tego boga, zastanawiałam się, o czym tu będziesz pisać, a okazuje się, że tematów nie brakuje...I rzeczywiście myślenie magiczne towarzyszy nam na każdym kroku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :-) Czasami tej magii jest całkiem dużo dookoła, a my tego nie zauważamy, zajęci swoimi sprawami. W ogóle myślę, że założenie, że świat jest magiczny, dodaje życiu swoistego uroku :-)

      Usuń
  23. Bardzo interesujący post!
    Od jakiegoś czasu postanowiłam nie obcinać włosów i są już dosyć długie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoich też nie ścinam, zaczęło się od momentu, kiedy poszłam ściąć zniszczone końce włosów do pierwszego lepszego zakładu, myślałam sobie - to żadna filozofia, nawet początkujący fryzjer da rady. Pani skasowała 40 zł traktując to jako fryzurę na długich włosach, a domu zauważyłam, że cięcie jest zwyczajnie krzywe. Kupiłam nożyczki fryzjerskie i podcinam włosy sama,za darmo i tyle ile chcę. Dobrze się czuję w długich włosach.

      Usuń
  24. No a ja mam naprawdę długie włosy i często jak wychodzę to noszę rozpuszczone. hehe Mam zamiar ciut podciąć, to może i choroba pójdzie sobie wreszcie. Powróci mi grzywka, no ale ja czuje się z nią świetnie. Nie wiem, czy coś z tego jest prawdą, czy też nie, ale mnie również zaciekawiłaś. :)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Rzeczywiście wciągający temat! Trochę kontrowersyjne niektóre z tych zagadnień, ale przecież cała masa kobiet odruchowo biegnie do fryzjera, kiedy chce doświadczyć jakiejś zmiany w życiu. Często jest tak, że zmiana w życiu i zmiana na głowie są ze sobą połączone. Może jakaś część tej intuicyjnej mądrości przodków gdzieś w nas pozostała?
    Często mam też tak, że włosy bardzo zaczynają mi przeszkadzać i po prostu czuję, że muszę je związać. Najczęściej w trakcie pracy - może to jakiś sposób na ochronę przed stresem?
    Bardzo to wszystko interesujące. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Myślę że coś w tym jest. Ja każdą zmianę w życiu lubię podsumować zmianą fryzury :D

    OdpowiedzUsuń