niedziela, 19 listopada 2017

Jak działa na nas muzyka

Muzyka działa na  nas: pomaga nam odprężyć się, poprawia nastrój, badania naukowe potwierdzają, że muzyka uzdrawia ciało i duszę (wspomaga leczenie chorób, ułatwia poród, jest wykorzystywana w rehabilitacji, a także do poprawy kondycji psychofizycznej). Leczenie muzyką to inaczej muzykoterapia.

Czy każda muzyka tak wspaniale na nas działa? Cóż, nie jestem wybitnym znawcą tematu, a nawet powiem więcej - nigdy muzyką nie interesowałam się głębiej, bo słuchanie ulubionych wykonawców to chyba trochę za mało, by mówić o wiedzy muzycznej. Jednak tej jesieni, kiedy moje zatoki bardzo dawały mi w kość, zaczęłam szukać wszędzie czegoś, co mogłoby wspomóc ich leczenie. I tak trafiłam na uzdrawiające tonacje muzyczne.

Na wstępie warto zaznaczyć, że w 1953 r. muzyka na całym świecie została dostrojona do częstotliwości 440 Hz (ISO 16) i to mimo sprzeciwu świata muzycznego w tym temacie. Tak z czasem narodziła się kolejna teoria spiskowa...

U podstaw tej teorii leży przekonanie, że częstotliwości i wibracje posiadają moc wpływania na nasze życie i zdrowie, na społeczeństwo i świat. Są kluczami i fundamentami do stworzenia materii i życia na ziemi, zaś wprowadzona tonacja 440 Hz ma spowodować odseparowanie człowieka od Boga. Znawcy tematu uważają, że 440 Hz jest tonacją nienaturalną, a tym samym wływającą negatywnie na ludzkie centra energetyczne. Dzięki przestrojeniu na 440 Hz staliśmy się więźniami świadomości w której działamy, myślimy i czujemy się w określony sposób, jaki został nam narzucony. Co więcej, częstotliwość ta ma zwiększać depresję, predyspozycje do choroby fizycznej i pobudzenie emocjonalne. Natomiast muzyka opierająca się na uzdrawiającej tonacji 432 Hz transmituje korzystną, uzdrawiającą energię, są to czyste dźwięki podstawowej matematyki natury, spójne z wszechświatem.

Jak często słuchamy muzyki w tonacji 440 Hz? Czy zwracamy uwagę na ton? Od kiedy zainteresowałam się uzdrawiającymi tonacjami i sprawdziłam jak brzmią, mogę stwierdzić, że np. dźwięk w udrawiającej tonacji 432 Hz faktycznie nie męczy głowy, jest czysty, a 440 Hz jest drapieżny, ostry, denerwujący. Wyczujemy to wyraźnie odsłuchując te dźwięki bezpośrednio jeden po drugim. TUTAJ znajdziecie nagrania utworów w obu tonacjach, zachęcam do porównania.

Wszechświat oparty jest na wibracjach o określonych częstotliwościach, wszystko (ludzie, zwierzęta, przedmioty, słowa) posiada swoje naturalne, unikalne wibracje. Inaczej, nadaje na danej częstotliwości, jak radio. Dźwięk może ukoić, uleczyć, ale może też być wykorzystany w złych celach - za pomocą dźwięku można wprowadzać ludzi w różne stany, np. złości, nienawiści, osłabienia, obniżenia aktywności myślowej.

Ciało człowieka składa się w 60 - 70% z wody i jeśli wpływa na nie dźwięk niezgodny z naturą, to w cząsteczkach wody zaczyna powstawać chaos. Możemy więc wysnuć kolejną teorię - dyskoteki mogą mieć działanie ogłupiające...

Jak wyżej wspomniałam, częstotliwość 432 Hz jest pierwotna i naturalna, jest dźwiękiem uzdrawiającym. Wszystkie dźwięki natury - szum drzew, śpiew ptaków, szum płynącej wody, brzęczenie owadów - są o tej częstotliwości, jednak nie jest to jedyna uzdrawiająca tonacja. Tak zwane częstotliwości solfeżowe uważane są za uzdrawiające (mogące poprawić funkcjonowanie organizmu), na ich podstawie tworzona jest muzyka relaksacyjna, która słuchana w formie medytacji, poprawia pamięć i koncentrację, pomaga pozbyć się wewnętrznego niepokoju i chaosu, poprawia ogólny stan zdrowia, pomaga wyciszyć się, zrelaksować i zregenerować umysł.


Oto krótki opis poszczególnych częstotliwości:

  • 174 Hz - uwalnia od podświadomych lęków i traum, pomaga uśmierzyć ból i wspiera pracę narządów wewnętrznych;
  • 285 Hz - przyspiesza rozwój świadomości i odbudowuje tkanki;
  • 396 Hz UT - uwalnia od poczucia winy i strachu, pozwala osiągnąć wewnętrzny spokój;
  • 417 Hz RE - odwraca bieg wydarzeń, ułatwia przemiany, pobudza kreatywność i pasje, pogłębia odczuwanie radości i przyjemności, może okazać się pomocna w uwolnieniu od agresji, zaakceptowaniu siebie i innych, pozbyciu się nieśmiałości;
  • 528 Hz MI - transformacja i cuda (naprawa DNA);
  • 639 Hz FA - połączenie, relacje międzyludzkie, może okazać się pomocna w zmaganiach ze zranieniem, emocjonalnym ciężarem po rozstaniu, wybaczaniem i uwalnianiem od urazów, traum i przykrości;
  • 741 Hz SOL - budzenie intuicji, odpowiednia dla osób mających problemy z asertywnością, pewnością siebie, krytyką i podatnością na manipulację;
  • 852 Hz LA - powrót do duchowości, dedykowana osobom ze zbyt materialistycznym podejściem do życia, traktujących wszystkich przedmiotowo;
  •  936 Hz - przebudzenie, powrót do naturalnego stanu, ma aktywować do pracy szyszynkę, która jest m.in. odpowiedzialna za produkcję melatoniny, zalecana osobom chronicznie zmęczonym, żyjącym w stresie, mającym problemy z bezsennoscią i zachowaniem rytmu bazowego.
Takiej muzyki oczywiście słuchamy w słuchawkach. Warto również stymulować mózg specjalnie przygotowaną muzyką o częstotliwości poszczególnych fal mózgowych:
  • Delta - (fala wolna o częstotliwości do 4 Hz) głęboki sen i nieświadomość, medytacje z byciem w pustce lub próżni białego światła;
  • Theta - (fala wolna 4 - 8 Hz) pamięć, nauka, medytacja, zwiększenie kreatywności, redukcja stresu, budzenie intuicji, medytacje wyjścia poza ciało;
  • Alfa - (pogranicze fal wolnych i szybkich 8 - 13 Hz) głęboki ale czujny odpoczynek, wyciszenie, motywacja, redukcja stresu, łączona z medytacją Zen "otwartego skupienia";
  • Beta - (fala szybka 12 - 35 Hz) inspirująca energia, działanie logiczne i analityczne myślenie, zaangażowanie intelektualne i werbalna komunikacja, to typowy rytm dzienny mózgu, pobudzenie tych fal zmniejsza wrażenie zmęczenia i poprawia jakość snu;
  • Gamma - (fala szybka 36 - 44 Hz) myślenie, integralne myślenie, przetwarzanie i obróbka informacji, skojarzenia.
Jak wspomniałam na wstępie, niedawno wpadłam na te uzdrawiające częstotliwości, słucham i podoba mi się to, jak te dźwięki na mnie wpływają. Myślę, że tego typu terapie zadziałają, jeśli bedziemy systematyczni w swoim działaniu. 5 minut słuchania na próbę z pewnością nikomu nie poprawi samopoczucia czy zdrowia.

Inna kwestia to odpowiedni czas. Każdy z nas dojrzewa w swoim czasie do takich czy innych czynności. Pisząc "dojrzewa" nie mam tu na myśli jakiejś wyższej formy rozwoju, a raczej to, że akurat w danym okresie życia coś do nas ma szanse dotrzeć (coś, na co miesiąc wcześniej nie zwrócilibyśmy uwagi) - jest to jak najbardziej w porządku, zgodne z naszym naturalnym rytmem życia. Nic na siłę, jeśli taka muzyka dzisiaj wprawia nas jedynie w rozdrażnienie, to nie znaczy, że jest zła - po prostu na dzisiaj nie jest dla nas, może za rok do tego wrócimy z innym nastawieniem.









czwartek, 9 listopada 2017

Drzewa, lekarze ciała i duszy - sosna

"Człowiek, który potrafi rozmawiać z drzewem, nie potrzebuje psychiatry. Niestety, sporo ludzi uważa inaczej." - Phil Bosmans

Tak się cieszę, że na mojej działce na wsi, gdzie rozbudowuję dom, rośnie bardzo dużo drzew. Lasek tuż obok domu składa się głównie z brzóz i sosen, tak więc na wyciągnięcie ręki będę miała swoich naturalnych lekarzy.

Do przytulania drzew jestem przekonana od dawna, już na moim pierwszym blogu pisałam na ten temat LINK. Drzewa dobrze nam służą na różne sposoby:
  • są naturalnym źródłem tlenu;
  • wchłaniają z powietrza pyły, sadze, toksyny;
  • wytwarzają jony ujemne;
  • wydzielają fitoncydy (olejki eteryczne) - lotne substancje, które hamują rozwój bakterii i grzybów, poprawiają jakość powietrza i odkażają górne drogi oddechowe;
O leczniczym działaniu drzew jest głośno, tematem tym zajmują się już nie tylko bioenergoterapeuci, ale też lekarze i naukowcy. Spacer wśród drzew świetnie na nas wpływa, a poprzez dotyk możemy jeszcze wyraźniej doświadczyć ich dobroczynnej energii. Pole energetyczne zdrowych drzew ma potencjał ujemny, działa korzystnie na ludzi chorych i zestresowanych. W tym miejscu warto nadmienić, że każdy gatunek drzewa emanuje inną energią, niektóre mogą nam wręcz zaszkodzić - nie przytulajmy się do topoli, olchy, wiązu, osiki czy cisu. 

Aktualnie: widok z mojej wiejskiej sypialni (wiosna 2017)
Drzewa liściaste podzielą się z nami swoją energią od wiosny do jesieni, natomiast iglaste - przez cały rok i dlatego właśnie teraz jest dobra pora by przypomnieć sobie o sośnie. Godzinka spaceru po lesie sosnowym wzmocni nasze nerwy i obniży ciśnienie krwi. Sosna dobrze działa na górne drogi oddechowe i podnosi odporność organizmu, bezpośrednie obcowanie z jej energią leczy bóle głowy, zaburzenia krążenia i schorzenia reumatyczne. Ponadto sosna wzmacnia inteligencję, pozwala odzyskać wewnętrzną równowagę, przeciwdziała zmęczeniu i depresji. Dorosła sosna produkuje tlen wystarczający dla trzech osób. (Słowianie uważali, że drzewo to posiada właściwości uzdrawiające i magiczne.) 

Oczywiście to nie całe dobro, jakie dostarcza nam sosna. Z sosny pozyskujemy surowce lecznicze: igliwie, pączki, młode szyszki i korę. Pączki i młode pędy zbiera się wiosną, najwartościowsze są pączki szczytowe, zawierają olejek eteryczny i witaminę C. Surowce z sosny działają przeciwbakteryjnie, wykrztuśnie i słabo moczopędnie. Dużą uznaniem cieszy się syrop z pędów sosny i kąpiele aromatyczne z dodatkiem olejku sosnowego. 

Pędy sosny to inaczej roczny przyrost drzewa, zerwiemy pęd, nie urośnie gałązka, dlatego zbierając pędy na syrop powinniśmy pamiętać, aby nie prowadzić "gospodarki rabunkowej" - nie niszczyć przy okazji drzew. Weźmy tyle ile potrzebujemy i nie zapomnijmy o wdzięczności. Zebrany surowiec najlepiej przetwarzać zaraz po zebraniu, żeby olejki nie uleciały.

A tak na marginesie... Ostatnio "wynalazłam" dobry sposób na świeże powietrze w sypialni. Otóż posiadam dużą lampę solną (z soli himalajskiej), skrapiam tę lampę olejkami eterycznymi i włączam. Po chwili w sypialni mam zapach jak w lesie... (tzn. zależy jakiego olejku użyję, może być też lawendowy, eukaliptusowy, rozmarynowy czy jaki sobie wymyślimy).

Działanie sosny na tym się nie kończy! Pozytywne działanie przynosi również bezpośredni kontakt z przetworzonym drewnem sosnowym zastosowanym we wnętrzach mieszkalnych. Świetne są domy z bali. Takie domy zapewniają dobre powietrze we wnętrzu, tworzą zdrowy mikroklimat, chłodne latem, ciepłe zimą. Drewno sosnowe ma właściwości antybakteryjne i nie uwalnia szkodliwych substancji.

Podsumowując:
  • idźmy na spacer do lasu, z dala od szosy. Wybierzmy drzewo zdrowe i dorodne, przytulmy się do niego - najlepiej całym ciałem,
  • zamknijmy oczy i poprośmy je w myślach o użyczenie energii, nie myślmy wtedy o problemach, a starajmy się osiągnąć jedność z drzewem, poczujmy tę energię,
  • wystarczy 20 minut, potem podziękujmy za pomoc.
Oczywiście wybieramy drzewo intuicyjnie, możemy poczuć, że niektóre z nich nas przyciągają - takie może stać się naszym drzewami mocy. A może ktoś zechce na swojej działce posadzić sosenkę...? Ich zapach o poranku czy w letnie wieczory jest nie do przecenienia, a zieleń igliwia jesienią i zimą ożywia smętny krajobraz. Kilka gałązek wstawionych do wazonu wniosą do domu świeży zapach.
Bezsprzecznie nadszedł czas na sosnę (i jej iglaste kuzynostwo).