czwartek, 9 listopada 2017

Drzewa, lekarze ciała i duszy - sosna

"Człowiek, który potrafi rozmawiać z drzewem, nie potrzebuje psychiatry. Niestety, sporo ludzi uważa inaczej." - Phil Bosmans

Tak się cieszę, że na mojej działce na wsi, gdzie rozbudowuję dom, rośnie bardzo dużo drzew. Lasek tuż obok domu składa się głównie z brzóz i sosen, tak więc na wyciągnięcie ręki będę miała swoich naturalnych lekarzy.

Do przytulania drzew jestem przekonana od dawna, już na moim pierwszym blogu pisałam na ten temat LINK. Drzewa dobrze nam służą na różne sposoby:
  • są naturalnym źródłem tlenu;
  • wchłaniają z powietrza pyły, sadze, toksyny;
  • wytwarzają jony ujemne;
  • wydzielają fitoncydy (olejki eteryczne) - lotne substancje, które hamują rozwój bakterii i grzybów, poprawiają jakość powietrza i odkażają górne drogi oddechowe;
O leczniczym działaniu drzew jest głośno, tematem tym zajmują się już nie tylko bioenergoterapeuci, ale też lekarze i naukowcy. Spacer wśród drzew świetnie na nas wpływa, a poprzez dotyk możemy jeszcze wyraźniej doświadczyć ich dobroczynnej energii. Pole energetyczne zdrowych drzew ma potencjał ujemny, działa korzystnie na ludzi chorych i zestresowanych. W tym miejscu warto nadmienić, że każdy gatunek drzewa emanuje inną energią, niektóre mogą nam wręcz zaszkodzić - nie przytulajmy się do topoli, olchy, wiązu, osiki czy cisu. 

Aktualnie: widok z mojej wiejskiej sypialni (wiosna 2017)
Drzewa liściaste podzielą się z nami swoją energią od wiosny do jesieni, natomiast iglaste - przez cały rok i dlatego właśnie teraz jest dobra pora by przypomnieć sobie o sośnie. Godzinka spaceru po lesie sosnowym wzmocni nasze nerwy i obniży ciśnienie krwi. Sosna dobrze działa na górne drogi oddechowe i podnosi odporność organizmu, bezpośrednie obcowanie z jej energią leczy bóle głowy, zaburzenia krążenia i schorzenia reumatyczne. Ponadto sosna wzmacnia inteligencję, pozwala odzyskać wewnętrzną równowagę, przeciwdziała zmęczeniu i depresji. Dorosła sosna produkuje tlen wystarczający dla trzech osób. (Słowianie uważali, że drzewo to posiada właściwości uzdrawiające i magiczne.) 

Oczywiście to nie całe dobro, jakie dostarcza nam sosna. Z sosny pozyskujemy surowce lecznicze: igliwie, pączki, młode szyszki i korę. Pączki i młode pędy zbiera się wiosną, najwartościowsze są pączki szczytowe, zawierają olejek eteryczny i witaminę C. Surowce z sosny działają przeciwbakteryjnie, wykrztuśnie i słabo moczopędnie. Dużą uznaniem cieszy się syrop z pędów sosny i kąpiele aromatyczne z dodatkiem olejku sosnowego. 

Pędy sosny to inaczej roczny przyrost drzewa, zerwiemy pęd, nie urośnie gałązka, dlatego zbierając pędy na syrop powinniśmy pamiętać, aby nie prowadzić "gospodarki rabunkowej" - nie niszczyć przy okazji drzew. Weźmy tyle ile potrzebujemy i nie zapomnijmy o wdzięczności. Zebrany surowiec najlepiej przetwarzać zaraz po zebraniu, żeby olejki nie uleciały.

A tak na marginesie... Ostatnio "wynalazłam" dobry sposób na świeże powietrze w sypialni. Otóż posiadam dużą lampę solną (z soli himalajskiej), skrapiam tę lampę olejkami eterycznymi i włączam. Po chwili w sypialni mam zapach jak w lesie... (tzn. zależy jakiego olejku użyję, może być też lawendowy, eukaliptusowy, rozmarynowy czy jaki sobie wymyślimy).

Działanie sosny na tym się nie kończy! Pozytywne działanie przynosi również bezpośredni kontakt z przetworzonym drewnem sosnowym zastosowanym we wnętrzach mieszkalnych. Świetne są domy z bali. Takie domy zapewniają dobre powietrze we wnętrzu, tworzą zdrowy mikroklimat, chłodne latem, ciepłe zimą. Drewno sosnowe ma właściwości antybakteryjne i nie uwalnia szkodliwych substancji.

Podsumowując:
  • idźmy na spacer do lasu, z dala od szosy. Wybierzmy drzewo zdrowe i dorodne, przytulmy się do niego - najlepiej całym ciałem,
  • zamknijmy oczy i poprośmy je w myślach o użyczenie energii, nie myślmy wtedy o problemach, a starajmy się osiągnąć jedność z drzewem, poczujmy tę energię,
  • wystarczy 20 minut, potem podziękujmy za pomoc.
Oczywiście wybieramy drzewo intuicyjnie, możemy poczuć, że niektóre z nich nas przyciągają - takie może stać się naszym drzewami mocy. A może ktoś zechce na swojej działce posadzić sosenkę...? Ich zapach o poranku czy w letnie wieczory jest nie do przecenienia, a zieleń igliwia jesienią i zimą ożywia smętny krajobraz. Kilka gałązek wstawionych do wazonu wniosą do domu świeży zapach.
Bezsprzecznie nadszedł czas na sosnę (i jej iglaste kuzynostwo).

50 komentarzy:

  1. Uwielbiam przebywać wśród zieleni, w lesie, na łonie natury.
    Człowiek od razu czuje się spokojniejszy, szczęśliwszy i taki "na swoim miejscu"...
    Problemy nawet czasem wydają się bardziej błahe.
    Za mało wychodzimy na zewnątrz, za mało czasu spędzamy wśród drzew, wśród przyrody... stąd czasem biorą się nasze problemy, bo ileż można żyć w ciągłym pędzie, tępie, które narzuca nam miasto, praca, obowiązki...
    Trzeba się jak najczęściej decydować na odskocznie w postaci przebywania wśród przyrody - drzew, roślin, zwierząt... To naturalna terapia dla duszy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mało. Mieszkając w bloku można sobie układać plany, jak to będę codziennie wychodzić na spacer, ale tempo życia wymusza inne zachowania. W efekcie kontaktu z drzewami brak. A dookoła tylko druty, kable, komórki, telewizory, laptopy, aerozole, SLSy, przesuszone powietrze, pełne alergenów itd. Brrr... jak to brzmi, ale tak wygląda rzeczywistość u wielu z nas.

      Usuń
  2. Osobiście uważam, że ludzie potrzebują dziczy i drzew. Bez dziczy ludzie chorują na depresje. Czy zauważyłaś, że najczęściej smutni ludzie to Ci, co najrzadziej wychodzą z domu? To nie jest objaw. To przyczyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, bez kontaktu z prawdziwą naturą (nie jakieś formowane iglaczki i przystrzyżony trawniczek) robimy się dziwnie nerwowi, psychika zaczyna szwankować, a stąd już krok do choroby ciała. Ludzie, którzy żyją na łonie natury w większości nie mają takich dylematów, ich rytm życia zbliża się do rytmu natury, są wyciszeni i uważni.

      Usuń
  3. Czego by nie napisać o drzewach, nie wyobrażam sobie otoczenia bez drzew i szumu liści, to tak samo kojące jak szum morza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie nie wyobrażam życia bez drzew, bez morza już tak ;-) A tak na poważnie, to nad morzem nie lubię krzyku mew.

      Usuń
  4. Chętnie się wybiorę, jak tylko dojdę do siebie ;) Brakuje mi drzew w otoczeniu, ostanio orkan Xawery przewrócił dwa na moim podwórku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te orkany to coraz śmielej sobie poczynają, weźmy na ten przykład to, co się stało w tym roku w Borach Tucholskich.

      Usuń
  5. Pięknie napisane Gaju. Zbyt rzadko korzystam z dobrodziejstwa jakie mam pod postacią lasu obok domu, wiem i przyznaję się do tego. Ale jak tylko czas pozwala i mąż ma czas i ochotę to wędrujemy w las ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz korzystać, kiedy ciągle nie ma Cię w domu :-D

      Usuń
  6. Im więcej drzew tym lepiej dla nas, niezależnie od prztulania...

    OdpowiedzUsuń
  7. My rok temu zasadzilismy kilkanascie sosenek w malych doniczkach, ale niestety sie nie przyjely. To pewnie irlandzki klimat dziala na niekorzysc, bo bardzo malo tutaj iglastych drzew, wiec nie mam pewnie szansy sie do nich przytulic, a tak pieknie pachna... zawsze jednak moge kupic olejek sosnowy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zawsze to jakaś namiastka :-) Pachnąca.

      Usuń
  8. nie ma życia bez drzew a i mojego zycia bez drzew sobie nie wyobrażam..kocham je,najwięcej zdjęć z jakiejkolwiek wyprawy mama zawsze z drzewami:)Wierzę w ich moc i korzystam ile mogę ,ile się da..Ciekawe co by przekazały nam ludziom gdyby umiały mówić???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możemy porozumiewać się bez słów ;-)

      Usuń
  9. Gdy byłam mała(przed 5 rokiem życia)matka kąpała mnie w wanie wyłożonej igliwiem. Aby nie kuło mnie w pośladki, przykrywała tetrową pieluchą. Siedziałam w ukropie, na igliwiu, do wystygnięcia wody. W czasie kąpieli matka ćwiczyła moje sparaliżowane nogi. Przekonuje mnie Twój post, zastanawiam się, jak przekonać syna(straszny nerwus), do skorzystania z dobrodziejstwa sosny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z młodzieżą może być trudno, w większości są sceptyczni wobec takich metod. Może z czasem im przejdzie. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  10. Uwielbiam drzewa, u mnie w ogrodzi jest ich sporo nie wyobrażam sobie bez nich mojej przestrzeni:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. O medycznych i prozdrowotnych właściwościach sosny przekonałam się gdy byłam w ciąży i dopadło mnie przeziębienie. Teść robi właśnie wyciąg z sosny, dodany do herbaty cudownie rozgrzewał i nie wiem jak, ale czułam się po tym o wiele wiele lepiej.
    Czasem widzę na moim osiedlu Panią która rozmawia z drzewami...czy to już kolejny level wtajemniczenia?;)
    Spacer w parku zawsze mnie uspokaja, czyżby to właśnie przez drzewa?
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to chyba już wyższe wtajemniczenie :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Uwielbiam spacery po lesie.
    Pozdrawiam serdecznie!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Gaju na nowym blogu :) Życzę Ci, żeby spełnił Twoje oczekiwania :) Zawsze u Ciebie były interesujące posty tak jak ten dzisiejszy :) Drzewa, natura, przyroda ... ano "ciągnie wilka do lasu" :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak tez się staram zrobić w swoim ogrodzie. Drzewa, krzewy i naturalność to jest to:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie, jak widać na zdjęciu, w miejscu ogrodu na razie rzadka trawka, ale kiedyś wykreuję tam coś wyjątkowego ;-)

      Usuń
  15. Gaju,ja mieszkam jak Ty, wśród przyrody. Mój domek stoi otoczony lasami i ponieważ nie ma tu żadnego przemysłu, powietrze jest czyste i ostre jak diament. Znajomi,którzy przyjeżdżają do nas z miasta, nie mogą się nim nacieszyć.W lesie jestem każdego dnia. Mam swoje ulubione drzewa, nazwałam je nawet Jaś i Małgosia, to dwie brzozy.Są też sosny, dęby, buki, jesiony, klony... Z pędów sosny mam już herbatkę, cudowna na ten czas. Dodaję miód i cytrynę i co mnie obchodzi,że za oknem zimno. Musze mieć wokół siebie drzewa. Jestem związana z lasem jak niewidzialną nicią. To moje refugium i lekarz duszy i ciała.
    Gaju, pozdrawiam i dziekuję za inspiracje lampowe. Sprawię sobie też coś takiego.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy kupiłam sobie tę lampę, koleżanka powiedziała mi, że przed laty były one podobno krzykiem mody, hehe :-) Swoją kupiłam z innych powodów niż moda, są podobno zdrowe, oczywiście.

      Usuń
  16. Uwielbiam las, drzewa, naturę...do lasu może nie mam daleko, ale z racji zdrówka mojego Męża ciężko nam wyprawy ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zdrowia mężowi życzę serdecznie :-)

      Usuń
  17. Kocham las, wszelkie iglaki. Są piękne i to przez cały rok. To ich niewątpliwa zaleta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie :-) Ja tylko nie lubię takich przystrzyżonych w geometryczne formy.

      Usuń
  18. Oh... dawno nie spacerowalam po lesie, chyba musze to nadrobić.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, ja też się wybieram, kiedy tylko resztki syfu z zatok wypędzę, bo jak na razie pogoda "oszałamiająca" u nas i mogłoby mnie przewiać za bardzo, a po tych antybiotykach człowiek musi się najpierw wzmocnić :-/

      Usuń
  19. Drzewa i natura to zdecydowanie mój temat. Jestem absolutnie fanką każdego słowa, które napisałaś!

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny ten pomysł z lampą solną. A możliwości mieszkania wśród drzew bardzo zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo w tym wypadku jest czego ;-)

      Usuń
  21. Ja sobie nie wyobrażam mieszkania w dużym mieście i nie mieć styczności na co dzień z naturą. Drzewa są mi potrzebne do normalnego funkcjonowania. Piękny widok za oknem ! Zazdroszczę :) P.s dawno już zapomniałam co to lampa solna, jako dziecko miałam taką w domu hihi ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wyżej wspominałam, że podobno dawno temu były popularne, ciekawe czy z powodu mody na ten przedmiot czy może z powodu właściwości poprawiających zdrowie...

      Usuń
  22. Jesli chodzi o drzewa, to najbardziej kocham polskie lasy...I grzybobranie, na którym nie byłam od 10 lat, bo w UK nie ma lasów, a jak gdzies nawet są, to podobno należą do królowej i nie wolno zbierac grzybów... Ale pojedyncze drzewa są oczywiście, a w miejscu, gdzie chodzę codziennie z psem na spacer rosną brzozy i nawet niedawno zerwałam trochę gałązek, żeby według zaleceń ojca Klimuszko włożyć pod prześcieradło - na reumatyzm:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego o. Klimuszko muszę przestudiować :-)

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Mnie na razie szczęście do sosen dopisuje :-)

      Usuń