wtorek, 5 grudnia 2017

Moc ziemi

Magia jest to zdolność świadomego wykorzystywania praw Wszechświata, tak aby osiągnąć pożądany skutek. Od zwyczajnego życia różni się... świadomością. Ciekawa definicja, coś w tym jest, nie przeczę. 

Nie da się również zaprzeczyć, że człowiek posiada moc, która na całym świecie jest taka sama, a moc ta, odpowiednio ukierunkowana intencją, może pomóc nam iść przez życie. Różnie tę moc dzisiaj nazywają i różne metody pracy nad nią nam proponują: budowa poczucia wartości, pozytywne myślenie i zakaz narzekania, afirmacje, wizualizacje, medytacje, aromaterapia, joga. Tak się dziwnie składa, że elementy te stanowią podstawy magicznego świata - wspierają pracę z energią. Czy to nie daje do myślenia?

Dużo mówi się też dzisiaj o kontakcie z naturą, która ma nas relaksować, wzmacniać i przewracać do równowagi, całkiem poważnie mówi się też o leczniczej mocy drzew. W świecie magii natura też jest niezwykle istotna, osoby pracujące z energią kochają naturę i cenią moc żywiołów, które są esencją świata: ziemi, wody, ognia i powietrza. Każdy z żywiołów również dysponuje właściwą sobie mocą, z której możemy korzystać, używając żywiołów do wprowadzenia energii w ruch.

Kolejny aspekt to MY, jako mieszanina czterech żywiołów, przy czym do harmonijnego istnienia potrzebne nam są wszystkie cztery. Pracując z żywiołami wszystkimi na raz, należy zaczynać od najcięższego, a kończyć na najlżejszym, a wagę żywiołów określa kolejność, w jakiej opuszczają ciało począwszy od chwili śmierci:

  • pierwsze znika powietrze, jako ostatni oddech, jest najlżejsze,
  • drugi znika ogień, wraz ze spadającą temperaturą ciała,
  • trzecia znika woda, ta wyparowuje z ciała po dłuższym czasie,
  • czwarta, ostatnia - ziemia, jako ciało, które ulega rozpadowi.

Tym samym dzisiaj rozpoczynam krótki cykl o czterech żywiołach, a w pierwszej kolejności opowiem, jak możemy pracować z żywiołem ziemi (tym najcięższym). Jest to bardzo naturalne i niewiele w tym udziwnień, każdy z nas może wzmacniać więź z ziemią nie wzbudzając ciekawości sceptycznej części społeczeństwa.

Żywioł ziemi obdarza nas stabilnością, siłą, spokojem, dostatkiem, poczuciem godności, a jego brak charakteryzuje się podejmowaniem błędnych decyzji, brakiem umiejętności bogacenia się (czy wręcz biedą), strachem, samotnością. Jeśli mamy nadmiar tego żywiołu, wtedy cechuje nas fanatyzm, nadmierny konserwatyzm i materializm. Kierunek - północny, kolor - czarny, brązowy, zielony. Symbolem ziemi może być garść ryżu, sól, kamienie czy ziemia właśnie.

Jak wzmacniamy kontakt z ziemią? Poprzez uprawianie ogródka czy nawet mini-ogródka na balkonie. Poprzez dotykanie ziemi nawiązujemy z nią kontakt. Medytacją ziemi jest też spacer po lesie czy łące, najlepiej boso, żeby kontakt ten był bezpośredni. Wtedy każdy krok niech będzie uważnym ale i radosnym zetknięciem stopy z podłożem. Inną formą kontaktu jest obejmowanie drzew, pielęgnacja roślin i robienie porządków.



Ubierz się skąpo i usiądź lub połóż się tak, by skóra stykała się z ziemią. 
Kontempluj odczucia płynące z tego kontaktu. Wyobrażaj sobie, że wrastasz w ziemię.
Można spróbować tego samego w domu, siedząc na krześle i stosując ćwiczenia oddechowe.

Kiedy czujemy się gorzej, mamy wrażenie, że coś wyciąga z nas energię, najlepiej jest położyć się na ziemi lub choćby dotknąć ziemi rękami i stopami i wyszeptać trzykrotnie: a wszystko, co złe, niech wsiąknie w ziemię, a wszystko, co złe, niech w dobre się zamieni.

Żywioł ziemi broni nas przed negatywnymi wpływami, transformuje i oczyszcza, na czym opiera się wyżej wspomniane zaklęcie. W ziemi zakopujemy przedmioty, których energii chcemy pozbyć się na dobre ze swego życia, ziemia może też pomóc w pozbyciu się nadmiaru energii tzw. uziemianie energii. 

Także systematyczne działanie (np. wstawanie i jadanie posiłków o tej samej porze, codzienna medytacja) pobudza w nas żywioł ziemi. Systematyczność powoduje, że nasze podejście do życia staje się bardziej rzeczowe, nabieramy ochoty do działania, by zmaterializować nasze plany. Pewnie sami to nieraz poczuliście.

I jak wasze odczucia po przeczytaniu tego tekstu? Słyszeliści już o żywiołach? Jak widać, magia ta jest prosta i naturalna, a dająca siłę i stabilność, bo ziemia to fundament pod trwałe osiągnięcia, potrzebujemy go,  by nadać kształt naszym planom i marzeniom. Można  śmiało powiedzieć, że magia i życie pięknie się przenikają.


49 komentarzy:

  1. Moim zdaniem, obecnie, ludzie po prostu zatracają się w tym pędzie...
    Nie mają czasu na to, co najpiękniejsze... Na to, co napełnia ich prawdziwą energią...
    A ją można czerpać właśnie z natury chociażby.
    Ćwiczenia oddechowe, uziemianie, gimnastyka... metod jest wiele.
    Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, znam niewiele osób, które nigdzie nie pędzą. Przeważnie pędzą, a żeby mieć energię piją więcej i więcej kawy, albo napojów energetycznych. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Dlatego tak kocham przyrodę i las i działkę, choć pracy na niej mnóstwo. Pomimo tego po pracy w ogrodzie jestem zrelaksowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własne podwórko i ogród, to jest to. żyjąc w bloku trudno o miejsce na podwórku wolne od obcych spojrzeń i to bywa deprymujące.

      Usuń
  3. Ja bardzo lubie przyrodę, ale niestety nie mam nawet ogrodu, chętnie natomiast odwiedzam parki i las :)
    Bardzo lubie takie klimaty, ten spokój, brak pośpiechu, odgłosy natury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to daje prawdziwą życiową siłę :-)

      Usuń
  4. To prawda, magia i życie przenikają sie, a gdy wzrasta nasza świadomość to i żyje się lżej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta świadomość długo się kształtuje. Przypominam sobie siebie sprzed dwóch lat, pięciu, dziesięciu itd. I za każdym razem wydawało mi się, jaka to ja już jestem mądra :-P

      Usuń
  5. Będę o tym pamiętać... swoją drogą, faktycznie uprawianie balkonowego ogródka zawsze mnie relaksuje i dodaje energii...
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam swój balkonowy ogródek, teraz już praktycznie w uśpieniu, chociaż oregano ciągle zielone, jeszcze nie mieliśmy przymrozków. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Twoje posty czyta się jednym tchem, a w moich myślach jest co chwilę WOW. Teraz będę inaczej patrzyła na żywioły. Z większą świadomością. Czekam już na kolejną część. Mnie praca w ogródku (balkonowym) zawsze pomagała. Zawsze mnie to uzdrawiało i dodawało energii. Z przyrodą zawsze żyłam w dużej przyjaźni. Kocham drzewa. Tulę je, ale teraz będę to robić częściej. Wspaniały post. Bardzo miłych dni Ci życzę. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie zastanawiałam się nad ulotnością żywiołów...a to przecież logiczne. Bardzo trafne i daje do myślenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo, kiedy to odkryłam na jakiejś stronie (niestety już nie pamiętam na jakiej, bo tyle tego przeglądam...).

      Usuń
  8. Nie spotkałam się jeszcze z taką tematyką na blogach. Fajnie, cieszy mnie taka blogowa oryginalność:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszasz się w innych rewirach blogowych. Takich blogów jest naprawdę bardzo dużo :-)

      Usuń
  9. Oj, dobrze sobie przypominać o tym. Naturalna magia 🖤 Dziękuję... ☺️

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście słyszałam o tym. Ale bardzo ciekawe jest ujęcie czterech żywiołów w kontekście śmierci.Nie myślałam o tym w ten sposób. A co do kontaktu z ziemia, zawsze staram się choć kilka minut postać boso. To tez bardzo zdrowe i doskonale hartuje.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykorzystuję czas spędzony na wsi na bose spacery, bo pod swoim blokiem to raczej sobie nie pospaceruję. Nie ma odpowiedniego klimatu nawet latem i to nie w sensie, że za zimno.

      Usuń
  11. Matka Ziemia nas przytula:):)utula,pomaga...
    Energię Ziemi mam na tzw,ascendencie horoskopu:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niestety nie korzystałam z usług astrologa, a samodzielnie z tą dziedziną nie najlepiej sobie radzę.

      Usuń
    2. nie korzystam ale się kiedyś interesowałam i tak zostało ...we wszystkim coś jest...

      Usuń
  12. Kto żyje w zgodzie z naturą, ten będzie zdrów. Nie odkryłam niczego nowego, to oczywiste.
    Magia jest, tylko nie każdy potrafi to wykorzystać, a i nie każdy potrafi przyjąć do wiadomości, że nasz umysł potrafi troszkę więcej. Żyjemy w czasach nauki, gdzie priorytety ludzkie są naprawdę mocno wypaczone. Na całe szczęście są jeszcze takie wrażliwe dusze jak Ty, które potrafią czerpać z przyrody prawdziwe tchnienie życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zarażać tą wrażliwością ;-) Co prawda nic mi do tego, jak inni widzą swój świat, ale jeśli ktoś już zabłądził na Magiczną Plantację i czyta moje przemyślenia bez oburzenia, to znaczy, że jednak jakąś wrażliwość posiada :-)

      Usuń
  13. Nie obejmuję drzew, nie pielęgnuję roślin(poza ich podlewaniem), nie robię porządków. Bosymi stopami stykam się niestety tylko z podłogą. Może dlatego tak mało we mnie energii i chęci do życia. Jednak jak zawsze Twoją notkę przeczytałam z wielką przyjemnością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zawsze kiedyś tam możesz spróbować i przekonać się, czy coś się zmieniło :-)

      Usuń
  14. Ja jestem powietrzem, dlatego tak często latam z głową w chmurach, zamiast pochodzić po ziemi i pewnie poczuć grunt pod nogami. Ale zasadniczo ziemia, przyroda, daje mi dużo pozytywnej energii, lubię przebywać wśród przyrody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Nic tak nie regeneruje jak przebywanie na tzw. łonie natury, gdzie nie dociera huk cywilizacji :-)

      Usuń
  15. Ja juz sobie postanowilam, ze jak tylko bede miec wlasny ogrod to posadze w nim pelno roslin odpowiednich do zapylania przez np pszczolki. Czekam na kontynuacje. Ciekawy temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy, ale w grudniu jakoś słabo mi się pisze, żyję już przygotowaniami do świąt...

      Usuń
  16. Twoje posty sprawiają, że chcę być bliżej i bliżej natury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak piszę, bo naprawdę kocham naturę i odliczam dni do przeprowadzki na wieś :-)

      Usuń
  17. Pięknie:) Miałam zaszczyt urodzić się w żywiole Matki Ziemi i jest ona mi bliska z całym swoim dobrodziejstwem. Uwielbiam w niej pracować, przytulać się do drzew, chodzić boso... Po prostu - kocham Ziemię;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ziemia ma w sobie wiele energii i musimy potrafić ją wykorzystywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nikomu nie zaszkodzi taka umiejętność :-)

      Usuń
  19. Strasznie to poetyckie:


    pierwsze znika powietrze, jako ostatni oddech, jest najlżejsze,
    drugi znika ogień, wraz ze spadającą temperaturą ciała,
    trzecia znika woda, ta wyparowuje z ciała po dłuższym czasie,
    czwarta, ostatnia - ziemia, jako ciało, które ulega rozpadowi.


    Nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałam. Pięknie.

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, a myślałam, że poezja to nie moja bajka. Dziękuję :-)

      Usuń
  20. Często przytulam się do drzew:)
    Czekam na następny post.
    Pozdrawiam serdecznie!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz zostały nam sosenki, ale pogoda niezbyt zachęcająca... Pozdrawiam :-)

      Usuń
  21. Słyszałam kiedyś o żywiołach.
    Natura ma niesamowicie magiczną moc, uspokaja, relaksuje, daje nam siłe i pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz rację, że magia to tak naprawdę piękne, uważne i dobre życie. Bardzo mnie cieszy ta seria i czekam już niecierpliwie na żywioł wody, z którym - także poprzez datę urodzenia - czuję się mocno związana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wreszcie jutro będzie o żywiole wody. W grudniu mam lenia do pisania :-/

      Usuń
  23. Swietny post :) musimy dbać i doceniać naszą Matkę Ziemię :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja lubię naturę pod każdą postacią, choć rzadko się zastanawiam nad pozytywnymi jej aspektami, które na mnie wpływają :) Bez natury nie potrafiłabym funkcjonować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, każdy ma jakiegoś bzika, to akurat mój ;-)

      Usuń