środa, 31 stycznia 2018

Jak żyć i przetrwać w plastikowym świecie

Dzisiejszy temat tylko z pozoru wydaje się przyziemny, a tak naprawdę bardzo wiąże się zmagicznym światem, przecież wszystkie osoby dostrzegające magię w swoim życiu kochają naturę i dążą do jak największego z nią zespolenia. W plastikowym świecie, który dzisiaj otacza prawie każdego, kontakt z naturą może być bardzo utrudniony, lecz ciągle jest możliwy, czasami trzeba się po prostu bardziej natrudzić.

Na początku roztoczę przed Wami wizję plastikowego świata, w którym przyszło nam żyć. Będzie to wizja ekstremalna i chociaż wielu może się z nią nie identyfikować, to nietrudno sobie wyobrazić, że są i tacy, którzy żyją dokładnie w takim właśnie świecie, nie widząc w tym niczego dziwnego.

Trwa zima, a zimą częściej dokucza nam smog, prawdziwa klątwa cywilizacji. W odpowiednich warunkach pogodowych powietrze staje się ciężkie od spalin, brzydko pachnie, drapie w gardle i truje. Media trąbią, że nie powinniśmy bez potrzeby wychodzić z domu, w tym czasie lepiej zrezygnować z biegania i spacerów. Okien również nie powinniśmy otwierać.

Tymczasem w domu, który wydaje się bezpiecznym azylem, też nie jest lepiej. Materiały budowlane z których wykonano nasze mieszkania (też farby, kleje, lakiery, meble czy tkaniny) mogą być złej jakości, a więc będą wydzielały do otoczenia wiele substancji chemicznych, których wpływ na nasze zdrowie nie pozostaje obojętny. Toluen, ksylen, formaldehyd, benzen, styren i inne - szczególnie niebezpieczne stężenie tych substancji można spotkać w świeżo wykończonych wnętrzach, mogą one powodować u człowieka takie dolegliwości jak: migrena, zapalenie górnych dróg oddechowych, astma, alergia, nienaturalne zmęczenie, przesuszenie błon śluzowych czy objawy skórne. I jak tu nie wietrzyć???

Idźmy dalej. Nasze domy naładowane są urządzeniami elektromagnetycznymi takimi jak telewizory, wieże stereo, komputery, kuchenki mikrofalowe. W ścianach umieszczone są przewody z prądem. W domu czy na zewnątrz, zawsze jest z nami nasz najlepszy przyjaciel - telefon komórkowy. Jesteśmy bez przerwy narażeni na działanie elektrosmogu, co po jakimś czasie zaczyna zaburzać naturalne procesy zachodzące w komórkach naszego ciała. 


To nie koniec, ale żeby skrócić wywody, resztę czynników już tylko wypunktuję:

  • używanie do sprzątania chemii gospodarczej, popularne preparaty chemiczne wydzielają szkodliwe dla zdrowia substancje (amoniak, chlor, rozpuszczalniki syntetyczne, formaldehydy, fosforany i inne), najgorzej jest, kiedy sprzątając używamy kilku różnych preparatów i opary z nich łączą się; 
  • wiele przedmiotów codziennego użytku wykonanych z plastiku, gumy czy z użyciem barwników również zawiera szkodliwe dla zdrowia substancje chemiczne, a zwykle nie zastanawiamy się nad ich szkodliwością, która może być znikoma, jednak nie zerowa;
  • używanie chemicznych odświeżaczy powietrza, które mogą powodować alergię, astmę i inne problemy zdrowotne;
  • za dużo hałasu, za dużo sztucznego światła - to też nie pozostaje bez wpływu na nasz organizm.

  • jakie szkodliwe dla zdrowia składniki możemy spotkać w kosmetykach, lekach czy  żywności nie będę nawet próbowała opisywać, gdyż na ten temat napisano wiele książek i artykułów, a moim celem jest co innego...
Moim celem jest pokazanie tego bezmiaru plastiku, który nas na co dzień otacza. Pokazanie nie po to, by straszyć, a po to, by uświadomić sobie i innym, jak żyjemy. Wierzę, że takie uświadomienie sobie, zobaczenie nagiej prawdy, może wzbudzić w nas głębszą chęć, by robić jeszcze więcej dla poprawy jakości swojego życia, zamiast rozkładania bezradnie rąk: "i co ja mogę, zresztą od tego się nie umiera, nie znam nikogo, kto umarł". Może nagle nie umarł, od papierosów też nagle się nie umiera, ale w obu przypadkach nasze życie może ulec skróceniu, mogą przypałętać się różne choróbska uprzykrzające życie.

Często po prostu żyjemy, nie myśląc o tym, co nas otacza, przyjmując ten cały plastik za coś oczywistego. Znam kobietę, która myje toaletę domestosem, nie używając rękawic ochronnych i cieszy się, jaką to ma odporną skórę - myje tak i myje, a skóra nawet się nie zaczerwieni. Spytałam ją, czy myślała kiedyś, że ten domestos, który wącha, również przenika do jej organizmu przez skórę. Oczywiście kompletnie o tym nie myślała i  wiem, że szybko o naszej rozmowie zapomniała.

Kiedy będziemy świadomi zagrożenia, możemy działać, by je zmniejszyć. Na każdy z wymienionych wyżej czynników znajdziemy jakieś antidotum: 
  • robiąc zakupy żywności czy kosmetyków, będziemy zwracać uwagę na składy;
  • zwrócimy się bardziej w stronę medycyny naturalnej;
  • będziemy kładli się spać przed północą, a telefon odłożymy z daleka od głowy, może nawet w innym pomieszczeniu;
  • może zakupimy jakieś odpromienniki, posadzimy kwiaty, które mają dobry wpływ na otoczenie;
  • będziemy kupować łagodne preparaty do sprzątania albo nauczymy się wykonywać takie samodzielnie, z ogólnie dostępnych składników takich jak ocet, soda oczyszczona, olejki eteryczne, szare mydło;
  • kupimy świece z wosku pszczelego albo wosku sojowego;
  • zaczniemy odświeżać mieszkanie używając do tego celu np. naturalnych olejków eterycznych;
  • będziemy uważniej wybierać przedmioty do swego otoczenia.
Nie każdy z nas może ot tak sobie uciec od świata w którym żyje, by zaszyć się gdzieś na cichej wsi, z dala od wielkiej cywilizacji. Znakomita większość będzie żyła, tam gdzie żyje (w tym ja*), nie ma innego wyjścia, ale zawsze pozostaną nam codzienne małe wybory, które przybliżą nas do natury.

*Co prawda planuję przeprowadzkę na wieś, ale nie będzie to miejsce odcięte od cywilizacji i dalej będę dokonywała większości wyborów, których dokonuję dzisiaj.

26 komentarzy:

  1. Plastik - fantastik. Wieś jest dopiero pełna plastiku . |A najgorsze, że jej mieszkańcy mają zero świadomości i ten plastik WYPALAJĄ :((( to jest dopiero radość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam dom na wsi, pamiętam, że jeszcze niedawno było u nas tak jak piszesz, ale od kilku lat gmina zbiera śmieci, każdy rolnik dostaje worki i nalepki (śmieci suche, mokre, zmieszane) i sytuacja - na moje oko - poprawiła się.

      Usuń
    2. Wobec tego ja mieszkam na mało reformowalnej wsi. U nas też jest segregacja ale te tumany i tak palą śmieci w piecach !!

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że otworzyłaś mi oczy na wiele spraw...muszę sobie to przemyśleć...
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wizja straszna...I co gorsza sami sobie to robimy...Te problemy są tak duże, że serio trudno się wyłamać :( Mam jednak nadzieję, że metoda małych kroków może być skuteczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czasami też trudno się zorientować, jak poważna jest ta sytuacja. Przecież wygląda to jak normalne życie. Wszyscy tak żyją, taki jest świat, więc po co wydziwiać, mamy XXI wiek.

      Usuń
  4. akurat zwracam uwagę na ten aspekt - sprzątam niemal naturalnie, wszystko, co kupuje ma dobry skład i kocham świece z wosku pszczelego. Ta sprawa jest dla mnie ważna.

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby były nas jak najwięcej, im więcej, tym lepiej dla Ziemi :-)

      Usuń
  5. Genialny post. U Ciebie zawsze ciekawie. Jakoś przeraża mnie, ile chemii jest wkoło. Od jakiegoś czasu daję przed spaniem telefon na tryb samolotowy i odkładam dalej od siebie. Wydaje mi się, że ciut lepiej mi się śpi.

    Również skłaniam się ku medycynie naturalnej. Znam osoby, które brały i biorą tabletki nawet przy małym bólu głowy. Teraz chorują jeszcze częściej. :(

    Mam też Skrzydłokwiat, pomaga on oczyścić powietrze, co potwierdzam.

    Będę bardziej uważna. Serdecznie Cię pozdrawiam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ja też, jak tylko zacznę analizować, to aż włosy dęba mi stają na myśl, jak daleko sprawy zabrnęły. Na szczęście, coraz więcej ludzi "budzi się", chce żyć bliżej natury i szuka sposobów, jak pozbyć się z domu podstępnej trucizny. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Ponura wizja, ale masz rację, wszędzie tego pełno. Pamiętam drewniane deski klozetowe, zawsze ciepłe, papierowe torebki na cukierki ...
    Na wiele spraw mamy wpływ, ale ciągle dużo jest do zrobienia, a my wybieramy łatwiejsze rozwiązania i niestety tańsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze za czasów naszej młodości było pod tym względem lepiej, a potem - mam wrażenie, że ludzie zachłysnęli się plastikiem, bo nagle stał się bardzo popularny i łatwo dostępny.

      Usuń
  7. I o tę właśnie małe wybory chodzi każdego dnia. Nie zapominajmy o tym.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Komentarz jak zwykle wyparował...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jest w spamie. U mnie regularnie tam trafiasz, nie wiem dlaczego ;]

      Usuń
    2. Rzeczywiście był w spamie... Ale innych komentarzy tam nie było, tylko ten jeden. Już go przywróciłam :-)

      Usuń
  9. Bardzo... frapujący artykuł. Szczerze mówiąc, starałam się odrzucić od siebie takie myślenia, żeby się tym nie dołować. Chodzi o bezradność.
    Na większość z tego co wymieniłaś, nie mamy wpływu. Trzeba by kompletnie zerwać z cywilizacją, żeby żyć idealnie czystko, a tak się nie da, jeżeli masz pracę mocno związana ze światem plastiku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aktualnie nie można się powołać nawet na świeże powietrze na wsi - tu dopiero jest ciemnota - najgorsze smrody, to właśnie tu. Ludzie palą w piecach wszystko, co nadaje się do spalenia. Dziwię się, że nie boją się kontroli...
    I jak tu uświadamiać innych, skoro tu, gdzie powinno się oddychać pełną piersią, nie można otworzyć zimą okna....

    OdpowiedzUsuń
  11. To prawda. Swiat jest pelen plastiku i chemii.
    Ale jesli kazdy z nas postanowi chociaz cos zmienic to na swiecie od razu bedzie sie zylo lepiej :-)
    My od maja nie chorujemy. Jemy tylko ekologiczna zywnosc I suplementujemy sie wysokimi dawkami witaminy c i d3. Widze zmiane , I ciesze sie, ze mozna naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż- LUDZIE LUDZIOM TO ZGOTOWALI.
    Ludzie tworzą wszystko z tzw. potrzeby i my na tę potrzebą reagujemy. Boimy się minimalizmu jakby to był dowód na to, że jesteśmy biedni. Więc kupujemy dużo, najlepiej jak najtaniej (niestety ta taniość niesie ze sobą złą jakość) by mieć więcej. A że to nas truje to niektórzy dowiadują się tego np. z Twojego bloga... Ale idzie ku dobremu- coraz więcej jest świadomości w ludziach, ze co nas nie wzmacnia to truje:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzeba wybierać, to co najlepsze dla nas, tylko, że jest co raz trudniej. Gaju a ja zastanawiam się, dlaczego człowiek sam sobie szkodzi? Np. te odświeżacze powietrza i wiele tym podobnych. Tego nikt nie kontroluje. Dlaczego produkuje się tak szkodliwe dla nas środki? Nie rozumiem świata. Samozagłada trwa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odkąd dowiedziałam się o szkodliwości parabenów , SLS i tym podobnych, zaprzyjaźniłam się z kosmetykami z mydlarni lub innych źródeł , które nie używają tego typu specyfików . To dotyczy tez dezodorantów bezołowiowych, które albo robię sama z soli magnezu , albo używam ałunu. Środki chemiczne do czyszczenia, tez staram się zastępować naturalnymi. Na nic wyłączam wifi i mam chociaż ten komfort że jedno dociera od najniższych sąsiadów ale takie osłabione . Jestem przerażona i współczuje ludziom mieszkającym w blokach , kiedy widzę w telefonie kilkadziesiąt sieci skumulowanych. A w blokach, kobiety w ciąży , małe dzieciaczki ... to wszystko kiedyś się zemści niestety . Pozdrówka Gaju

    OdpowiedzUsuń
  15. Miało być - na noc i - od najbliższych sąsiadów 😀

    OdpowiedzUsuń
  16. W jednej części świata ludzie umierają z głodu lub braku wody w tym samym czasie, gdy na drugim końcu planety wyrzuca się jedzenie i marnuje wodę. Człowiek źle zrozumiał postęp cywilizacyjny i stosuje go w najgorszy z możliwych sposobów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj tak... ale najbardziej drażni mnie marnotrawienie zasobów planety - surowców i jedzenia. To jest jakiś obłęd pazerności i chciwości.

    OdpowiedzUsuń